Aktualizacje systemu Windows są nudne jak nigdy dotąd, dlatego tak bardzo cieszę się, że pracuję na macOS.

Wraz z najnowszą wersją macOS Tahoe I rychłe uruchomienie Windows 11 wersja 25H2Jako były użytkownik systemu Windows, w tym roku po raz pierwszy korzystam z komputera Mac, zanim zostaną wydane nowe aktualizacje rocznicowe, i jest dla mnie bardziej oczywiste niż kiedykolwiek, że aktualizacje Windows 11 To staje się nudne.

Aktualizacje systemu Windows są nudne jak nigdy dotąd, dlatego tak bardzo cieszę się, że pracuję na macOS.

Nie chodzi tylko o to, że rozwój systemu Windows spowolnił; podejście Microsoftu do wydawania nowych funkcji i zmian sprawiło, że wszystko stało się jeszcze bardziej powolne niż kiedykolwiek. Tymczasem coroczne aktualizacje Apple'a nadal stanowią udany cykl, jeśli chodzi o podtrzymywanie zainteresowania dyskusją, a ja jestem szczęśliwszy niż kiedykolwiek, że odszedłem od systemu Windows.

Wersja 25H2 systemu Windows 11 to najnudniejsza aktualizacja od lat

Dosłownie, nie ma w tym nic nowego.

Laptop z systemem Windows 11 w wersji 25H2

Kiedy system Windows 10 został wydany i mieliśmy otrzymać półroczne aktualizacje funkcji, rozwój systemu Windows osiągnął apogeum. Co prawda, to był też czas, kiedy dopiero zaczynałem eksperymentować z tego typu rzeczami, ale regularne otrzymywanie dużych aktualizacji często oznaczało posiadanie czegoś nowego do sprawdzenia i tematu do omówienia z moim kręgiem znajomych obeznanych z technologią. Fajnie było móc z nich korzystać, opowiadać ludziom o rzeczach, o których istnieniu nie wiedzieli, albo narzekać (lub świętować) na zmiany. Nawet coś tak prostego jak ikona Kosza wzbudzało dyskusję.

Po 2018 roku aktualizacje systemu Windows 10 zaczęły tracić na popularności, a do 2020 roku praktycznie nie istniały. Był to smutny czas dla użytkowników systemu Windows, ale na końcu tunelu pojawiło się światełko. Sun Valley to nazwa kodowa systemu Windows 11, a jego premiera w połowie 2021 roku była dla mnie, jako fana systemu Windows, jednym z najbardziej ekscytujących momentów. Wszystko wydawało się takie nowe i ekscytujące, a przejście na coroczne aktualizacje jeszcze bardziej mnie podnieciło. Trudno było robić realne postępy i wprowadzać zmiany, gdy deweloperzy musieli koncentrować się na wypuszczaniu kolejnych wersji co sześć miesięcy, więc spowolnienie tempa wydawania wersji powinno oznaczać, że w każdej wersji będzie można uwzględnić więcej funkcji, a jednocześnie mieć więcej czasu na jej dopracowanie. Zaobserwowaliśmy to w systemie Windows 11 w wersji 22H2, a następnie w wersji 24H2. Wersja 23H2 była znacznie mniejsza, ale przynajmniej Microsoft wydał mniej więcej w tym samym czasie znaczącą aktualizację funkcji. Choć nowe funkcje nie były dostępne wyłącznie w wersji 23H2, moment ich wydania wskazywał na to, że tak jest, a i tak było to znaczące wydarzenie.

Wersja 25H2 systemu Windows 11 nie wprowadza żadnych nowych funkcji dla użytkowników końcowych, co wyraźnie przyznaje nawet Microsoft. Poza drobnymi zmianami dla administratorów IT i usunięciem bardzo starych funkcji, nie ma tu nic nowego. To najnudniejsza aktualizacja systemu Windows 11 w historii i równie nudna – jeśli nie gorsza – jak najnudniejsze aktualizacje systemu Windows 10.

macOS Tahoe oznacza dużą zmianę.

Ale duże aktualizacje nie są wydarzeniem wyjątkowym.

To sprawia, że ​​Windows wygląda jeszcze bardziej nudno, gdy Apple wydaje rocznicową aktualizację dla systemu macOS w tym samym czasie, co Windows 11 w wersji 25H2, jedną z najważniejszych aktualizacji od dawna. macOS Tahoe wprowadza istotną zmianę wizualną dzięki zastosowaniu Liquid Glass, nowego materiału, który przenika znaczną część interfejsu użytkownika. Ikony aplikacji mogą być teraz przezroczyste, w wariantach z przezroczystymi elementami lub w kolorze wybranym przez użytkownika. Przyciski i menu mają nowe, półprzezroczyste efekty, które pomagają wyróżnić kolory z tła pulpitu lub samych aplikacji.

Ale to nie wszystko. Apple wprowadziło kilka istotnych usprawnień w zakresie produktywności, dodając historię schowka do Spotlight, udoskonalając Skróty i przeprojektowując program uruchamiający aplikacje, który zastępuje uwielbiany Launchpad małym, pływającym menu. Jest tu wiele powodów do zadowolenia.

Ale to, że to jedna z większych aktualizacji, nie oznacza, że ​​pozostałe są nudne. Łatwo jest kpić z Apple za to, że czasami nie wprowadza funkcji dostępnych w innych systemach operacyjnych, ale co roku aktualizacje oprogramowania Apple są tematem wielu rozmów, począwszy od wczesnego lata. Ludzie z niecierpliwością czekają na WWDC na początku czerwca, ponieważ zawsze ekscytujące jest to, co Apple szykuje dla swoich platform konsumenckich. W zeszłym roku firma zaprezentowała macOS Sequoia Takie rzeczy jak dublowanie iPhone'a, nowa aplikacja Hasła, nowe funkcje Notatek, podstawowy układ okien i oczywiście Apple Intelligence. Rok wcześniej macOS Sonoma Dodaje widżety do pulpitu, oferuje znaczące ulepszenia w Safari, przeprojektowany Spotlight, piękne wygaszacze ekranu w zwolnionym tempie i wiele więcej. Poza tym zawsze jest o czym rozmawiać.

Microsoft już się tym nie przejmuje

Czas nie ma znaczenia

Zrzut ekranu systemu Windows 11 uruchomionego w oprogramowaniu VMware Fusion na komputerze Mac, przedstawiający aplikację Ustawienia z ustawieniami wyświetlania wskazującymi częstotliwość odświeżania 60 Hz

W drugiej połowie cyklu życia systemu Windows 10, podobnie jak w przypadku systemu Windows 11, staje się coraz bardziej oczywiste, że Microsoft nie przywiązuje już wagi do terminów publikacji nowych funkcji. Istotne zmiany mogą być wprowadzane w ramach comiesięcznych aktualizacji, które wcześniej koncentrowały się na bezpieczeństwie i stabilności, a potem nagle pojawiają się znikąd. Aktualizacje funkcji nie mają już większego znaczenia, ponieważ Microsoft jest wyraźnie skłonny do losowego usuwania wielu funkcji w ramach aktualizacji zbiorczych, zamiast zachowywać je na potrzeby prawdziwej „aktualizacji funkcji”. Głównym celem tych aktualizacji jest obecnie po prostu wydłużenie okresu wsparcia technicznego dla urządzenia, ponieważ to on decyduje o tym, jak długo można otrzymywać aktualizacje zabezpieczeń.

Szczerze mówiąc, to nie tylko nie jest ekscytujące; może być jeszcze bardziej szkodliwe. Upychanie tych funkcji w obowiązkowych aktualizacjach oznacza większe ryzyko awarii, gdy użytkownicy nie mają innego wyboru, jak zainstalować nową, wadliwą aktualizację. Już to obserwujemy, ponieważ prawie co miesiąc pojawia się raport o jakimś poważnym problemie spowodowanym przez najnowsze aktualizacje systemu Windows. Gdyby Microsoft skupił się wyłącznie na bezpieczeństwie i stabilności, dodając nowe funkcje poprzez opcjonalne aktualizacje, jestem pewien, że środowisko Windows byłoby znacznie bardziej stabilne dla większości użytkowników.

Zrzut ekranu interfejsu graficznego ViVeTool na tle pulpitu

Nie wspomina się w tym miejscu o tym, jak niektóre funkcje są teraz włączane. Dość często zdarza się, że funkcje są ukryte za tagami, które są losowo włączane dla niektórych użytkowników, a dla innych nie, podczas gdy inne mogą być po prostu oparte na konfiguracjach po stronie serwera, a użytkownicy nie mają kontroli nad dostępnością danej funkcji. Microsoft odmawia użytkownikom jakiegokolwiek poczucia pewności co do produktu, z którego korzystają – nie wiedzą, kiedy pojawią się nowe funkcje, nie wiedzą, czy je otrzymają, a często nawet nie mają możliwości wymuszenia ich włączenia.

Nawet wydarzenia Microsoftu sprawiły, że Windows stał się mniej ważny, jak to tylko możliwe. Microsoft Build, odpowiednik WWDC firmy Apple, rzadko wspomina o systemie Windows podczas prezentacji. Wszystko kręci się wokół platformy Azure, Copilota i narzędzi deweloperskich, które zdają się nie mieć żadnego wpływu na komfort użytkowania.

Dobrze jest się dobrze bawić

Ludzie nadal korzystają z technologii.

Już sobie wyobrażam, jak komentarze pod tym artykułem będą rzucać się na mnie z oskarżeniami o bezsensowność corocznych aktualizacji funkcji, o to, że nie ma powodu, by się nimi ekscytować, jeśli jest się prawdziwym maniakiem technologii, albo innymi dosadnymi słowami, które wyrażą, jak powierzchowne i bezsensowne jest pragnienie, by systemy operacyjne były przyjemne. Przecież to tylko narzędzia pracy, prawda? A Microsoft Build to wydarzenie dla deweloperów, więc oczywiście powinno być skierowane tylko do deweloperów, prawda? Nie.

Na dobre i na złe, nie jestem robotem i lubię się bawić. To, że korzystam z technologii w pracy i potrzebuję jej niezawodnego działania, nie oznacza, że ​​nie sprawia mi to przyjemności. Lubię dyskusje, lubię odkrywać nowe rzeczy. Chęć, żeby coś było zabawne lub interesujące, nie jest niczym złym; to cecha ludzka, a udawanie, że to wszystko nie ma znaczenia, wydaje się dość chłodne i „korporacyjne”.

Nawet jeśli uważasz, że nowe funkcje i zmiany są bezwartościowe i szkodliwe dla prawidłowego funkcjonowania systemu operacyjnego, to ignorowanie ich nie jest złym pomysłem. Microsoft Właściwy czas i przygotowanie do publikacji są bardzo pomocne. Losowe funkcje wydawane znikąd i uwzględniane w obowiązkowych aktualizacjach zwiększają prawdopodobieństwo awarii urządzenia i zakłócenia pracy. Windows Jako jasny symbol stabilności i niezawodności.

Jeśli chodzi o „skupienie się na deweloperach” w wydarzeniach, MicrosoftCzy zatem narzędzia programistyczne są naprawdę najważniejsze? Pokazywanie funkcji użytkownikom końcowym sprawia, że ​​programiści chętnie korzystają z tych funkcji w swoich aplikacjach. Oczywiście, Apple Wiesz o tym i dlatego ta konferencja jest tak popularna. WWDC Z dużym zainteresowaniem. Nawet Google Lepiej zrobisz to, organizując wydarzenie. I / O Dla deweloperów. Szczegóły techniczne dla deweloperów możesz zachować na dedykowane sesje w dalszej części wydarzenia, ale główna prezentacja powinna wzbudzić entuzjazm.

Windows To również nie rekompensuje tego.

przynajmniej Linux Nieograniczona możliwość personalizacji

To, że system operacyjny nie otrzymuje regularnych i przewidywalnych aktualizacji, niekoniecznie jest złe, ale jeśli tak jest, to radość z użytkowania musi pochodzić z czegoś innego. Jedną z rzeczy, które ludzie najbardziej cenią w Linuksie, jest jego konfigurowalność i eksperymentalność, a wiele radości można czerpać z samego faktu, że korzystanie z niego jest jak najbardziej spersonalizowane. Wybór środowiska graficznego, menedżera okien, dodatków i narzędzi sprawia, że ​​systemy operacyjne oparte na Linuksie są przyjemne same w sobie, nawet jeśli jądro Linuksa i niektóre dystrybucje nie ulegają większym zmianom z każdym wydaniem.

Windows również nie ma zbyt wielu funkcji. Opcje personalizacji wydają się coraz bardziej ograniczone z każdą nową wersją, a większość aplikacji dających większą swobodę wyboru jest płatna, więc wiele osób nawet ich nie bierze pod uwagę. A nawet jeśli, to często są one bardziej restrykcyjne niż te dostępne na Linuksie. To jak „najgorsze z obu światów” i naprawdę pokazuje, dlaczego obecnie korzystam z macOS i Linuksa bardziej niż z Windowsa.

Coś musi się zmienić

Przykro patrzeć na stan systemu Windows 11 z perspektywy osoby, która kocha technologię. System operacyjny wciąż istnieje, wciąż działa i spełnia wszystkie oczekiwania. Ale radość, którą czułem, gdy dołączyłem do programu Windows Insider Program, już nie istnieje i mam nadzieję, że to się nie powtórzy. Mam nadzieję, że coś się zmieni, ale jeśli Microsoft jest gotów zwolnić jednego ze swoich największych wizjonerów – Panosa Pānaya, byłego szefa zespołów Surface i Windows – nie sądzę, żeby decydenci w firmie byli zainteresowani zabawą. Mam nadzieję, że prędzej czy później okaże się, że się myliłem.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.