Najważniejsze rzeczy, które musisz wiedzieć
- Sprzeciw społeczeństwa i rządów wobec centrów danych jest coraz większy ze względu na ukryte koszty, jakie niosą one dla społeczności, w tym wyższe rachunki za media, obciążenie sieci energetycznych i wodociągowych oraz hałas. W rezultacie stany i gminy wprowadzają ograniczenia i tymczasowe wyłączenia.
- Centra danych zużywają ogromne ilości energii elektrycznej i wody; w Wirginii zużywają 25% energii elektrycznej w całym stanie, a do 2030 roku ich zużycie w Stanach Zjednoczonych może osiągnąć 15% całkowitej energii elektrycznej. Duże obiekty zużywają równowartość 5 milionów galonów wody dziennie.
- Centra danych generują ciągły hałas, a ich zapasowe generatory diesla emitują niebezpieczne zanieczyszczenia powietrza, co stwarza zagrożenie dla zdrowia. Problemy te pogłębiają się wraz z tajnością otaczającą ich wpływ na środowisko i społeczności.
Pomimo głębokich podziałów politycznych w kraju, jeden problem jednoczy Amerykanów: brak zaufania do centrów danych. Centra danych to ogromne obiekty, w których znajdują się komputery i sprzęt sieciowy niezbędny do działania internetu, usług w chmurze, aplikacji i sztucznej inteligencji (AI). Według Data Center Map, serwisu monitorującego centra danych w Stanach Zjednoczonych, obecnie działa ponad 4500 takich obiektów. Dziesiątki z nich to obiekty oparte na sztucznej inteligencji, znane jako centra danych o dużej skali (hyperscale data centers).

Gminy, które kiedyś chętnie przyciągały deweloperów i firmy technologiczne, oferując ulgi podatkowe, teraz uważniej przyglądają się propozycjom, ponieważ narasta sprzeciw społeczny, który nie zgadza się z tym, czy obiecywane korzyści przewyższają koszty dla lokalnych społeczności i mieszkańców. Mieszkańcy wyrażają szereg obaw, w tym wyższe rachunki za media, obciążenie sieci energetycznych i wodociągowych, hałas, spadek wartości nieruchomości oraz niespełnione obietnice dotyczące tworzenia lokalnych miejsc pracy. Do tego dochodzi potencjalne obciążenie podatników kosztami utrzymania i modernizacji infrastruktury.
Ankieta Heatmap News z czerwca ujawniła, że co najmniej 70% Amerykanów sprzeciwia się budowie centrum danych w pobliżu swoich domów, w porównaniu z 42% we wrześniu 2025 roku. „Te konflikty wydają się mieć charakter lokalny – to przesłuchania w sprawie podziału stref, skargi na hałas, a pochodzą od mieszkańców” – mówi David Berry, ekonomista i adiunkt w Szkole Spraw Publicznych i Międzynarodowych Uniwersytetu Virginia Tech. „Zaskakujące jest jednak to, że pieniądze, które decydują o tych sprawach, są zarządzane na wyższym szczeblu”.
Miesiąc miodowy dla centrów danych dobiegł końca.
Zwolennicy centrów danych argumentują, że nowe obiekty pobudzają aktywność gospodarczą – tworząc miejsca pracy i generując dochody podatkowe dla gmin, a jednocześnie dotrzymując kroku Chinom w wyścigu o budowę infrastruktury sztucznej inteligencji (AI). Jednak lokalni mieszkańcy są sceptyczni, a teraz rządy na wszystkich szczeblach również zaczynają się wahać. 14 lipca Nowy Jork stał się pierwszym stanem, który wprowadził ogólnokrajowe moratorium na licencje na centra danych o dużej skali; moratorium to będzie obowiązywać przez rok, w trakcie którego stanowi regulatorzy mają opracować standardy dotyczące zapotrzebowania na energię elektryczną, wodę i użytkowanie gruntów wynikającego z budowy i eksploatacji centrów danych. Siedem innych stanów uchwaliło ustawy regulacyjne. Kolejne ogólnokrajowe moratorium na centra danych, uchwalone przez parlament stanu Maine, zostało zawetowane przez gubernator Janet Mills w kwietniu. Według serwisu datacenterbans.com, który, jak sama nazwa wskazuje, śledzi tymczasowe moratorium na budowę centrów danych w Stanach Zjednoczonych, do końca lipca w 18 stanach wprowadzono przepisy ograniczające lub rozważające wprowadzenie ograniczeń w budowie centrów danych.
Na szczeblu federalnym senator Bernie Sanders (demokrata z Vermont) i kongresmenka Alexandria Ocasio-Cortez (demokratka z Nowego Jorku) przedstawili projekt ustawy „Ustawa o moratorium na rzecz centrów danych AI”, która ma wstrzymać wszelkie nowe budowy do czasu wprowadzenia zabezpieczeń chroniących społeczności, pracowników i środowisko, a także zapobiegających wzrostowi kosztów mediów i energii elektrycznej. Wiele nowych centrów danych, których budowa dobiega końca, jest częścią szerszego federalnego programu rozbudowy infrastruktury AI.
30 czerwca sekretarz energii USA Chris Wright oświadczył na konferencji Amazon Web Services, że kwestie podnoszone przez przeciwników centrów danych są „przesadzone”. Powiedział na konferencji: „Przejdziemy przez sprzeciw wobec centrów danych szybciej, niż powinniśmy”. Znaczna część tego ruchu ma miejsce na poziomie lokalnym, gdzie społeczności mogą działać szybciej niż władze stanowe czy federalne. Na przykład, roczne moratorium w Seattle weszło w życie 9 czerwca; Broomfield w Kolorado ma 18-miesięczne moratorium, które weszło w życie 7 lipca; a hrabstwo Sarasota na Florydzie wstrzymało budowę centrów danych o dużej skali na początku lipca.
Dlaczego rośnie sprzeciw?
Krytycy argumentują, że za apelami o silniejsze zabezpieczenia kryje się schemat tajności otaczający wpływ centrów danych – pozostawiając i tak już sfrustrowaną opinię publiczną z jeszcze mniejszą ilością informacji. „Istnieje wiele przypadków, w których duże firmy – w szczególności Google i Meta – po cichu współpracowały z władzami, nawet stosując umowy o zachowaniu poufności, co jest niezwykle nietypowe, ponieważ umowy te nie wygasały po zatwierdzeniu projektów” – mówi Bieri. „Innymi słowy, opinia publiczna ma bardzo mało informacji o wpływie tych projektów na środowisko i jakość życia”. Wzmożona kontrola ze strony władz lokalnych i stanowych odzwierciedla rosnącą świadomość społeczności stojących przed kompromisami w wyścigu o infrastrukturę sztucznej inteligencji. Centralne pytanie pozostaje: jaki koszt poniosą ludzie żyjący w otoczeniu tego boomu centrów danych?

Centra danych testują wydajność sieci energetycznych
Według analizy Instytutu Roosevelta, „korytarz centrów danych” w Północnej Wirginii obsługuje 70% globalnego ruchu internetowego i charakteryzuje się największą koncentracją centrów danych w Stanach Zjednoczonych. W Wirginii centra danych zużywają obecnie około 25% energii elektrycznej w stanie, co podnosi rachunki za media dla mieszkańców Wirginii i sąsiednich stanów. „Mieszkam w Baltimore, 60 mil od centrów danych w Północnej Wirginii, a moje rachunki wzrosły z powodu tych centrów, mimo że są oddalone o 60 mil, ponieważ korzystamy z tej samej sieci elektrycznej” – mówi Mitch Jones, dyrektor zarządzający ds. polityki i postępowań sądowych w Food & Water Watch, organizacji non-profit zajmującej się prawami człowieka.
W lutym tego roku ceny detaliczne energii elektrycznej w Dystrykcie Kolumbii wzrosły o 23.7% w porównaniu z rokiem poprzednim. Dominion Energy, firma dostarczająca energię elektryczną na rynek centrów danych, planuje rozbudowę swojej infrastruktury kosztem 8 miliardów dolarów – a mieszkańcy Wirginii mają ponieść ponad połowę kosztów tych inwestycji. Perry mówi: „Kiedy nasza sieć jest tak słaba, nie jest ona zaprojektowana do obsługi tak dużej mocy na poziomie gigawatów”.
„Stan energetyczny w Wirginii i całym regionie stanowi przestrogę dla reszty kraju w związku z rozbudową centrów danych. Sieci energetyczne niewątpliwie zostaną wystawione na ciężką próbę przez gwałtowny rozwój centrów danych. Lawrence Berkeley National Laboratory szacuje, że zużycie energii elektrycznej przez centra danych w USA może osiągnąć od 9.5% do 15% całkowitego zużycia energii elektrycznej w kraju do 2030 roku, zgodnie z raportem opublikowanym w czerwcu. W 2024 roku wskaźnik ten wynosił 4.7%. 21 lipca BloombergNEF poinformował, że do 2035 roku amerykańskie centra danych będą odpowiadać za jedną piątą całkowitego zużycia energii elektrycznej w kraju – w porównaniu z obecnym poziomem 5.9%.
"
Jeśli budujesz klaster takich centrów danych, w istocie budujesz nowe miasta pod względem zapotrzebowania na energię elektryczną.Mitch Jones, zastępca dyrektora Food & Water Watch
"
W skali kraju rachunki za prąd już rosną z powodu wielu czynników, w tym gwałtownego wzrostu zużycia klimatyzacji i ogrzewania spowodowanego zmianami klimatu, przebudowy i rozbudowy starzejących się sieci energetycznych, trwającej inflacji oraz, oczywiście, rosnącego popytu ze strony centrów danych AI. World Resources Institute wskazuje na mocne dowody na to, że rozwój centrów danych przyczynił się do wzrostu cen na przykład w regionie środkowoatlantyckim. Ostrzega, że klienci w innych częściach kraju mogą stanąć w obliczu podobnych podwyżek cen. „Budując wiele takich centrów danych, w zasadzie buduje się nowe miasta pod względem energii elektrycznej” – mówi Jones. „Będzie to miało ogromny wpływ na koszt części potrzebnych do generowania energii elektrycznej dla reszty sieci”. Na przykład centrum danych Meta budowane w Cheyenne w stanie Wyoming ma potrzebować 1.8 gigawata energii elektrycznej na start i rozbudowę do 10 gigawatów. Dla porównania, jeden gigawat zasila milion domów – prawie dwa razy więcej niż populacja całego stanu. Inaczej mówiąc, Perry twierdzi, że pojedyncze centrum danych wymagające pięciu gigawatów energii elektrycznej zużywałoby mniej więcej tyle samo energii, co całe miasto San Francisco.
Serwery są spragnione i mogą nadwyrężyć lokalne zlewnie.
Centra danych wymagają ogromnych ilości wody, aby zapobiec przegrzaniu serwerów, a rozwój sztucznej inteligencji tylko zwiększa to zapotrzebowanie. Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside oszacowali w 2023 roku, że około 10 do 50 zapytań chatbotów opartych na sztucznej inteligencji może pochłonąć równowartość standardowej butelki wody. Obiekty stosują metody chłodzenia wyparnego, aby zapobiec przegrzaniu serwerów. Wraz z nagrzewaniem się wieży chłodniczej woda paruje, ale proces ten trwale usuwa wodę z lokalnych zlewni. Wraz z parowaniem wody wytrącają się i gromadzą minerały i sole, co wymaga od centrów danych usuwania tych zanieczyszczeń i zastępowania ich świeżą wodą pitną.
Podstawowa alternatywa dla chłodzenia powietrzem nie jest wiele lepsza. Centra danych wykorzystujące chłodzenie powietrzem zwiększają zużycie energii elektrycznej. „W rzeczywistości zwiększasz ilość wody zużywanej do wytwarzania energii elektrycznej, ponieważ potrzebujesz więcej prądu do chłodzenia systemu” – mówi Jones. Lincoln Institute of Land Policy zauważa, że średniej wielkości centrum danych zużywa tyle samo wody, co małe miasto, podczas gdy większe centra danych zużywają równowartość 50 000 osób – 5 milionów galonów wody dziennie. Zgodnie z oczekiwaniami, w cieplejszym klimacie centra danych potrzebują jeszcze więcej wody do chłodzenia serwerów. Duże zużycie wody słodkiej lub gruntowej może mieć wpływ na lokalną dostępność wody. Podczas suszy lub okresów wzmożonego zapotrzebowania, zużycie wody przez centra danych może nadwyrężyć lokalne zasoby i zagrozić długoterminowemu bezpieczeństwu wodnemu. Co więcej, koszty utrzymania infrastruktury wodnej i rozbudowy rurociągów mogą z czasem obciążać podatników. Ślad wodny centrów danych nie pojawia się tylko na rachunku za media; mogą one również czerpać z tych samych zbiorników, rzek i wód gruntowych, od których społeczności zależą w zakresie wody pitnej, rolnictwa i rekreacji.
Obiekty danych: Hałaśliwi i uciążliwi sąsiedzi
Narażenie na ciągły hałas może być niezwykle stresujące. Dla mieszkańców mieszkających w pobliżu centrów danych oznacza to nieustanny, niskoczęstotliwościowy szum pochodzący z systemów chłodzenia i urządzeń elektrycznych. Hałas w centrach danych obejmuje wiele zakresów częstotliwości, co utrudnia jego pomiar za pomocą decybelomierza. Instytut Badań nad Środowiskiem i Energią (EESI), ponadpartyjna organizacja non-profit, wskazuje, że obecne lokalne przepisy dotyczące hałasu często nie nadają się do regulacji ciągłego szumu przemysłowego generowanego przez centra danych. „Masz ogromny, głośno buczący magazyn na swoim podwórku, co zakłóca jakość twojego życia i może również wpływać na twoje zdrowie, ponieważ nie możesz dobrze spać” – mówi Jones. Oprócz zaburzeń snu, mieszkańcy mieszkający w pobliżu centrów danych zgłaszali bóle głowy i ciągłe wibracje pochodzące ze sprzętu elektrycznego, wentylatorów chłodzących o dużej mocy, dużych przemysłowych agregatów chłodniczych, chłodni kominowych, urządzeń HVAC i zapasowych generatorów diesla.
Mówiąc o generatorach diesla, są one rutynowo testowane i mogą emitować tlenki azotu i drobne cząstki stałe do powietrza. Niektóre z nowszych centrów danych AI instalują na miejscu turbiny gazowe, aby uzupełnić sieć elektryczną, tworząc ciągłe źródło emisji. „Trzeba sobie wyobrazić”, mówi Perry, „że mają generatory wielkości 18-kołowych ciężarówek, a w niektórych większych centrach jest ich prawie 100. Wszystkie działają na olej napędowy. I te generatory nie stoją bezczynnie; są okresowo uruchamiane w celu sprawdzenia ich gotowości. Czy możesz sobie wyobrazić 100 stacjonarnych silników diesla uruchamianych do testów raz w tygodniu w twojej okolicy?”. World Resources Institute, niezależna, non-profitowa organizacja badawcza, zauważa, że rezerwowe generatory diesla mogą emitować od 200 do 600 razy więcej tlenków azotu niż konwencjonalne elektrownie.
Długoterminowe skutki zdrowotne ultradużych centrów danych nie są jeszcze w pełni poznane, po prostu dlatego, że są one stosunkowo nowym zjawiskiem. Badania nad lokalnymi problemami zdrowia publicznego są w tyle, mówi Jones. Jednak potencjalne skutki zdrowotne hałasu i zanieczyszczenia powietrza są dobrze znane, w tym choroby układu oddechowego, choroby układu krążenia, nadciśnienie i utrata słuchu. Inne skutki mogą się jeszcze pojawić, dodaje Jones. „Istnieją już obawy dotyczące takich kwestii, jak niższa masa urodzeniowa, częstsze poronienia i wyższy wskaźnik zachorowań na raka” – mówi – ale ostrzega, że dotychczasowe badania koncentrowały się na mniejszych, istniejących centrach danych, a nie na ultradużych obiektach będących obecnie w budowie.
Kwestia wartości nieruchomości, która niepokoi właścicieli domów
Dla właścicieli domów mieszkających w pobliżu centrów danych pozostaje pytanie: jak wpłynie to na wartość ich nieruchomości – czy będzie to wzrost, czy obciążenie? Badania w tym zakresie są ograniczone, ale badanie przeprowadzone w 2025 roku przez Centrum Analiz Regionalnych Uniwersytetu George'a Masona wykazało, że domy położone bliżej istniejących centrów danych w Północnej Wirginii sprzedawały się po wyższych cenach niż te położone dalej. Analiza sugeruje, że centra danych często powstają na obszarach z rozwiniętą infrastrukturą, dobrymi drogami i łatwym dostępem do miejsc pracy, co z kolei podnosi wartość nieruchomości dla okolicznych mieszkańców.
Jednak te ustalenia niekoniecznie odnoszą się do tego, co się dzieje, gdy ogromny obiekt powstaje na obszarach wiejskich pozbawionych istniejącej infrastruktury lub na rynkach poza głównymi centrami technologicznymi, takimi jak Północna Wirginia. Bliskość i postrzeganie społeczne prawdopodobnie wpływają na lokalne rynki. Im bardziej kontrowersyjne jest centrum danych, tym bardziej prawdopodobne jest, że nabywcy będą sprzeciwiać się potencjalnym negatywnym wpływom na jakość życia, takim jak hałas, wyższe ceny prądu i ograniczenia w zużyciu wody. „Jeśli nastąpi zmiana planu zagospodarowania przestrzennego, wartość domu drastycznie spadnie i nie da się z tym nic zrobić” – mówi Perry. „Ludzie próbują walczyć z wpływem lokalnych przepisów dotyczących użytkowania gruntów na wartość swoich nieruchomości, mówiąc: »Zgadzacie się na to i w zasadzie skazujcie nasze domy na wyburzenie – i nie możemy się wyprowadzić«”.
Oczekiwania zawodowe nie nadążają za rzeczywistością.
Po tym, jak gubernator Nowego Jorku Kathy Hukol podpisała roczne moratorium na centra danych, prezydent Donald Trump napisał na portalu Truth Social, że Nowy Jork popełnił straszliwy błąd. Stwierdził: „Centra danych są jednym z największych motorów napędowych przyszłości miejsc pracy. Są ogromne, potężne i śmiałe, a dla stanów, w których powstają, stanowią maszynki do zarabiania pieniędzy”.
Eksperci twierdzą jednak, że obietnice dotyczące tworzenia miejsc pracy nie zostały w pełni zrealizowane. Choć te obiekty rzeczywiście tworzą miejsca pracy, korzyści są znacznie mniejsze niż te, które obiecywali deweloperzy i firmy technologiczne. Naukowcy z Brookings Institution przeanalizowali 770 centrów danych, porównując hrabstwa z dużymi centrami danych z hrabstwami bez nich. Stwierdzili, że centra danych zazwyczaj zwiększają lokalne zatrudnienie – o około 4% do 5% w ciągu pięciu do sześciu lat, czyli o około 2000 do 4000 miejsc pracy w ciągu sześciu lat w typowym hrabstwie zatrudniającym 98 000 pracowników.
Liczba miejsc pracy w budownictwie wzrosła o 11% po wybudowaniu centrów danych, ale zapewniło to jedynie chwilowe ożywienie lokalnej gospodarki. Jones mówi: „Praca w budownictwie jest tymczasowa; pracownicy budowlani często przeprowadzają się do danej społeczności, budują obiekt, a następnie przenoszą się do kolejnego obiektu w innej społeczności”.
„Bardziej zrównoważony wzrost zatrudnienia w dużej mierze zależy od tego, czy centrum danych jest serwerownią, czy kampusem centrów danych o dużej skali; ten pierwszy generuje skromniejszy wzrost zatrudnienia niż drugi. Jednak liczba centrów w danym regionie również ma istotne znaczenie. W hrabstwie z czterema lub więcej kampusami centrów danych o dużej skali zatrudnienie w IT wzrosło o 23%. Obszary bez takiej koncentracji centrów danych – a większość ich nie ma – nie odnotują tak dobrych rezultatów”.
Ta przyszłość „nie jest nieunikniona”: Dążenie do spowolnienia boomu centrów danych
Pomimo powszechnych obaw, wyścig AI przyspiesza, a to oznacza, że wkrótce pojawi się „Plus” w postaci centrów danych. Inicjatywa Brockovich AI Data Center Reporting, zainicjowana przez aktywistkę na rzecz ochrony środowiska Erin Brockovich, zidentyfikowała 33 duże, skoncentrowane na AI i ultraskalowe centra danych, które już działają, 65 w budowie i 42 propozycje.
Większość nowych centrów danych ma powstać na obszarach wiejskich. Według analizy Pew Research Center, niektórzy rolnicy zarabiają fortuny, sprzedając swoje grunty deweloperom, podczas gdy pozostali rolnicy i hodowcy będą musieli konkurować o wodę i ziemię. Deweloperzy celują również w tereny należące do plemion, gdzie władze plemienne mogą zatwierdzać projekty w ramach procesów licencyjnych, które zazwyczaj obejmują mniej etapów kontroli na szczeblu stanowym i lokalnym.
Według czerwcowej analizy The Guardian, opartej na danych rządu federalnego i Cleanview, firmy zajmującej się analizą rynku i monitorowaniem centrów danych, większość proponowanych centrów danych jest również ukierunkowana na obszary dotknięte suszą. Nowe centra danych powstające w tych regionach budzą coraz większe obawy, że infrastruktura oparta na sztucznej inteligencji może zaostrzyć konkurencję o i tak już ograniczone zasoby wody.
Wraz z rozbudową centrów danych, społeczności coraz liczniej wyrażają swoje obawy i frustracje. Inicjatywa Brockovich również odnotowała narastające obawy społeczne – ponad 8,100 społeczności zgłosiło obawy dotyczące centrów danych działających lub planowanych na ich terenie. Dla tych społeczności pozostaje pytanie: czy każde proponowane centrum danych jest nieuniknione, czy też istnieje możliwość zmiany tego, co nadchodzi? Jones mówi: „Ta przyszłość, którą nam reklamują, nie jest nieunikniona. To seria decyzji politycznych podejmowanych przede wszystkim na poziomie lokalnym – czy to w mieście, miasteczku, czy hrabstwie – następnie na poziomie stanowym, a ostatecznie na poziomie krajowym. Nadal mamy możliwość wpływania na decyzje polityczne w tym kraju i widzimy, że przejawia się to w tym obszarze”.







