Czytelnicy DzTecnium: Wykorzystujemy sztuczną inteligencję, ale nie chcemy, aby dokonywała za nas wyboru w wynikach wyszukiwania Google.

Korzystają ze sztucznej inteligencji, ale nie chcą, żeby podejmowała za nich decyzje. Dowiedz się, co czytelnicy Tom's Guide sądzą o wyszukiwarce Google opartej na sztucznej inteligencji.

Najważniejsze rzeczy, które musisz wiedzieć

  • W artykule zwrócono uwagę na fakt, że w wynikach wyszukiwania Google dominują duże firmy wydawnicze i eksperci ds. SEO, co oznacza, że ​​sztuczna inteligencja może nie zapewnić równych szans niezależnym twórcom.
  • Większość czytelników korzysta ze sztucznej inteligencji ze względu na wygodę podsumowywania informacji, zdają sobie jednak sprawę z jej ograniczeń i wolą oceniać informacje z wielu źródeł oraz formułować własne opinie na ważne tematy.
  • Coraz większym problemem jest to, że znalezienie wiarygodnych informacji w Internecie staje się coraz trudniejsze. Sztuczna inteligencja stała się dla wielu osób niezbędnym rozwiązaniem, dzięki któremu wyszukiwanie znów stanie się użyteczne.
W zeszłym tygodniu w swoim newsletterze „Beyond the Prompt” zadałem proste pytanie: Czy to koniec „poszukiwania”? W Google„Twierdziłem, że przechodzimy od internetu, w którym sami odkrywamy informacje, do internetu, który nam je dostarcza”. Sztuczna inteligencja Odpowiedzi są proste. Moim największym zmartwieniem jest długoterminowa wizja sieci. Jeśli mniej osób będzie klikać, aby uzyskać dostęp do oryginalnych raportów, recenzji i badań, na których opiera się sztuczna inteligencja, to kto, a raczej co, będzie tworzyć wiedzę? Moja skrzynka odbiorcza jest przepełniona!

Spodziewałem się, że odpowiedzi podzielą się wyraźnie na dwa obozy: tych, którzy kochają badania z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, i tych, którzy jej nienawidzą. Zamiast tego, wasze e-maile ujawniły coś o wiele ciekawszego.

Prawie nikt nie przekształcił tej dyskusji w kłótnię między sztuczną inteligencją a mną, który ją wykorzystuje, ale nie chcę, żeby sztuczna inteligencja podejmowała za mnie decyzje — ani przerywała mi planów, gdy przeszukuję sieć.

Korzystam ze sztucznej inteligencji, ale nie chcę, żeby podejmowała za mnie decyzje.

— Valerie G.

Rosetta, która przez lata pracowała w administracji medycznej, podzielała podobną filozofię. „Nigdy nie patrzyłam na pierwsze badanie ani na pierwszy wybór, aby podjąć decyzję. Całkowicie się z tym zgadzam i praktykuję przewijanie, aby uzyskać dostęp do bardziej rygorystycznych badań i rzetelnych danych”.

Potem była Eileen S., której maile utkwiły mi w pamięci przez cały tydzień.

Napisała: „Nienawidzę coraz powszechniejszego wykorzystywania sztucznej inteligencji w wyszukiwarkach . Jest nudna, opiera się na założeniach co do źródeł informacji i zabija kreatywne i systematyczne myślenie”.

Lektura e-maili Eileen i Rosity uświadomiła mi, że badania są równie ważne, jak porównywanie dowodów, identyfikowanie źródeł, którym ufasz, a czasem odkrywanie informacji, których się nie spodziewałeś.

Jest to coś, czego podsumowanie sztucznej inteligencji, ze względu na swoją konstrukcję, nigdy nie będzie w stanie w pełni odtworzyć.

Czy proces poszukiwania zawsze był uczciwy wobec innowatorów i małych przedsiębiorstw?

Chyba e-mail, który najbardziej podważył moje myślenie, pochodził od Steve'a W., właściciela Miswired.me. Napisał: „Ilu typowych właścicieli stron internetowych… naprawdę liczy na pojawienie się na stronach wyników wyszukiwania (SERP)? Czy to nie jest błędna część argumentu przeciwko sztucznej inteligencji?”

Jego wypowiedź zmusiła mnie do myślenia.

Mój pierwotny argument zakładał, że sztuczna inteligencja odciąga ruch od niezależnych twórców. Steve zauważył jednak, że wielu niezależnych twórców w ogóle nie generowało dużego ruchu z Google . Skoro pierwsza strona wyników Google jest już zdominowana przez gigantyczne firmy wydawnicze i potęgi SEO, to sztuczna inteligencja prawdopodobnie nie burzy równych szans. Burzy pole, które i tak było nierówne.

Nie znam odpowiedzi, ale jest to punkt widzenia, którego nie brałem poważnie pod uwagę, dopóki nie przeczytałem jego e-maila.

To, co wywnioskowałem z dziesiątek odpowiedzi

Skrzynka odbiorcza poczty elektronicznej wyświetlana na ekranie laptopa obok filiżanki kawy.
(Źródło obrazu: Shutterstock)

Po przeczytaniu wszystkich waszych odpowiedzi (a tak, przeczytałem je wszystkie!), myślę, że chodzi o zaufanie. Niektórzy z was ufają sztucznej inteligencji w szybkim podsumowaniu informacji, podczas gdy inni wolą zaufać sobie w ocenie wielu źródeł.

Wygląda na to, że większość z Was plasuje się gdzieś pośrodku, korzystając ze sztucznej inteligencji dla wygody, jednocześnie zdając sobie sprawę, że są chwile, gdy nic nie zastąpi czytania oryginalnych raportów, porównywania punktów widzenia i formułowania własnej opinii.

Najbardziej zaskoczyło mnie to, że prawie wszyscy dostrzegli ten sam podstawowy problem: znalezienie wiarygodnych informacji w Internecie stało się trudniejsze.

Sztuczna inteligencja może nie być idealnym rozwiązaniem, jednak dla wielu jest pierwszą alternatywą, która sprawiła, że ​​wyszukiwanie znów stało się użyteczne.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy poświęcili czas na napisanie. Naprawdę doceniam, że poświęciliście czas na kwestionowanie mojego sposobu myślenia. Teraz chciałbym usłyszeć od Was.

Czy sztuczna inteligencja zmieniła sposób, w jaki przeszukujesz internet w ciągu ostatniego roku? Jeśli tak, to czy wzbudziła w Tobie większą ciekawość — czy też mniejszą skłonność do zagłębiania się w temat, niż wynikałoby to z pierwszej otrzymanej odpowiedzi?



Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.