Recenzja Fatal Fury: City of the Wolves: Ostatni koncert w Southtown

Zalety:

  • W dużej mierze doskonała obsada
  • Świetny wygląd i dźwięk
  • Doskonałe połączenie sieciowe
  • Szeroki zakres sytuacji

Negatywy:

  • Podejrzane osobowości gości
  • Problemy z lobby
  • Słaby interfejs użytkownika

Niewiele serii gier walki dostaje drugą szansę. Większość z nich odchodzi w zapomnienie. To, że seria dotarła tak daleko po 26 latach od swojego pierwszego wielkiego sukcesu, a firma, która ją stworzyła, dwukrotnie ogłosiła bankructwo i przejęła ją, to prawdziwy cud. Ale żaden cud nie jest za darmo; niczym wszechmocna magia, ma swoją cenę.

W przypadku Fatal Fury: City of the Wolves , ta cena oznacza koniec rzekomej niezależności SNK pod rządami korporacji MiSK, plamę na tym, co miało być (i jest) triumfalnym powrotem Fatal Fury do świetności po ponad dwóch dekadach. Za każdym razem, gdy gram w City of the Wolves , myślę tylko: to nie powinno tak wyglądać. Ale potem przypominam sobie, że żyjemy w kapitalizmie, gdzie sztuka jest mniej ważna niż pieniądze i zadowolenie tych, którzy je mają, i uświadamiam sobie, że to był jedyny sposób na stworzenie współczesnego Fatal Fury.

Zawsze jest jakiś trik.

Kup na Amazonie Kup na Walmart

Nieproszeni goście

Fatal Fury: City of the Wolves jest tak długo oczekiwaną kontynuacją, że prawie straciliśmy nadzieję na otrzymanie legendarnego Garou: Mark of the Wolves . Garou było doświadczeniem w stylu Street Fighter III , dziejącym się 10 lat po Real Bout Fatal Fury (ale nie Real Bout Fatal Fury 2: The Newcomers ). Tylko gwiazda serialu Terry Bogard dokonał zmiany; reszta obsady była nowa. City of the Wolves dzieli pole gry, wprowadzając klasyki takie jak Billy Kane i Mai Shiranui, powracających ulubieńców Garou takich jak B. Jenet, Rock Howard i Tizoc, oraz nowe twarze takie jak potworny Vox Reaper i Preecha, uczeń Joe Higashi. To dobry skład: masz postacie Shoto, ale nie do końca Shoto w Terrym i Rocku, zapaśnika w Tizocu, bohaterów zbrodni wojennych, takich jak B. Jenet, entuzjastów fuzji, takich jak Hokotumaru, i tak dalej. Każdy oryginalny model jest tu reprezentowany i czujesz, że każda postać jest wyjątkowa.

Problem tkwi w postaciach gościnnych. Normalnie nie marnowałbym atramentu na specjalny występ, mówiąc jedynie: „Klient X jest w grze i to jest niesamowite”. Ken Masters rzucający kapeluszem Terry'ego Bogarde'a w Capcom kontra SNK 2 ? Kultowe. Idealne. Gest szacunku i uznanie rywalizacji między dwoma największymi postaciami w gatunku. Nie o to tutaj chodzi. Zamiast tego naszymi postaciami gościnnymi są gwiazda piłki nożnej Cristiano Ronaldo i Salvatore Ganacci, DJ, o którym prawdopodobnie nigdy nie słyszeliście.

Dlaczego Ronaldo i Ganashi są tutaj? Prawdopodobną odpowiedzią jest to, że są blisko saudyjskiego następcy tronu Mohammeda bin Salmana, który stoi na czele Saudyjskiego Publicznego Funduszu Inwestycyjnego, który kupił kontrolny pakiet akcji SNK w 2021 roku. Ganashi jest bardzo blisko saudyjskiej rodziny królewskiej i występował na różnych wydarzeniach w Arabii Saudyjskiej. W rzeczywistości ma koncert w Arabii Saudyjskiej w dniu premiery City of the Wolves , a w zeszły weekend wystąpił na WrestleManii w ramach wydarzenia promocyjnego gry. Wygląd Ganashi jest irytujący, ale jego postać jest w dużej mierze żartem (świadomie patrzy w kamerę, gdy wykonuje cios z pozycji przysiadu, jego DP to w zasadzie facet, który przyjmuje pozę T w kosmosie; jest też prawdopodobnie najgorszą postacią w grze) i przyczynił się do muzyki do City of the Wolves.

Ronaldo to zupełnie inna historia. Poza tym scena to fundament.

Frustrujące w tym wszystkim jest to, że SNK stworzyło fantastyczną grę walki City of the Wolves . Gra wygląda świetnie, dźwięk jest niesamowity, wykonywanie kombinacji jest przyjemne, a systemy są nieporównywalne z żadną inną grą walki. Tym, co wyróżnia City of the Wolves jest system Rev; zasadniczo każdy Rev Art (pomyśl o tym jako o ulepszonej wersji podstawowego ruchu specjalnego) może zostać przekształcony w dowolny inny Rev Art, aby wykonywać unikalne kombinacje i łańcuchy bloków. Wadą jest to, że robienie tego powoduje gromadzenie się ciepła. Jeśli twój Rev stanie się zbyt wysoki, twoja temperatura wzrośnie, powodując utratę dostępu do systemu Rev, dopóki się nie ochłodzisz. Nie tylko stracisz dostęp do Rev Arts; stracisz również Rev Guard, który zapobiega otrzymywaniu drobnych obrażeń, pozwala ci blokować w powietrzu i odpycha przeciwników, gdy jesteś w defensywie, dając ci więcej możliwości ucieczki. Dodatkowo ryzykujesz zmiażdżeniem przez Guard.

Masz też zwody, które działają dokładnie tak, jak sugeruje ich nazwa. Służą one dwóm celom: jako trik, który pozwala sprowokować przeciwnika do reakcji na animację i anulować niektóre z twoich standardowych ruchów, aby wykonać zwód i szybciej się zregenerować, otwierając ścieżki kombosów, do których inaczej nie miałbyś dostępu. Są też hamulce, które pozwalają zatrzymać niektóre ruchy specjalne. Na przykład, hamując DP po pierwszym ciosie, który wyrzuci przeciwnika w powietrze, możesz użyć tego jako wyrzutni, która odblokowuje nowe ścieżki kombosów po uderzeniu i nowe opcje nacisku, jeśli przeciwnik zablokuje. To świetny system, który nagradza wiedzę, wykonanie i kreatywną grę.

Gry walki są najlepsze, gdy wymagają od gracza myślenia, a City of the Wolves ma wiele na myśli.

Wreszcie jest SPG, czyli Selective Potential Gear. Przed każdym meczem możesz wybrać, kiedy aktywować swój wskaźnik SPG: na początku, w środku lub na końcu paska zdrowia. Po osiągnięciu tego punktu możesz uzyskać dostęp do Rev Blows, które są niesamowicie potężnymi atakami, bezpiecznymi do zablokowania i opancerzonymi, przebijającymi prawie wszystko, w tym Hidden Gears, najpotężniejszy super ruch każdej postaci, dostępny tylko podczas SPG. Część SPG twojego paska zdrowia jest mała; jedna dobra kombinacja cię znokautuje. Teraz możesz ją wydłużyć, blokując przed bezpośrednim uderzeniem, co przywraca zdrowie, ale pozostanie w SPG może być trudne, a maksymalizacja tego, co się dzieje, gdy wyrwiesz się, może być różnicą między klasycznym powrotem a druzgocącą porażką. Wybór momentu aktywacji — słabszej wersji do zbudowania na początku, czy silniejszej wersji, na którą musisz poczekać — może mieć ogromne znaczenie, jeśli potrafisz wykorzystać to w odpowiednim momencie.

Dodaj do tego gwiazdorską obsadę, pomijając postacie gościnne, a City of the Wolves robi najważniejszą rzecz, jaką może zrobić bijatyka: wymaga od gracza podejmowania złożonych decyzji dotyczących zarówno ataku, jak i obrony. Jak dużo ciepła chcesz zbudować w kombinacji? Czy kupisz silniejszy superruch, aby przypieczętować rundę, czy wybierzesz słabszy ruch, przeniesiesz kontrę na kolejny ruch i zaryzykujesz przegraną w kolejnej interakcji? Czy zadasz Rev Blow po przebudzeniu, wiedząc, że można nim rzucić? Czy zaryzykujesz wszystko, wybierając DP lub superruch? Jak zagrasz w trybie neutralnym? Gry bijatyki są najlepsze, gdy wymagają od gracza myślenia, a City of the Wolves ma wiele na głowie.

Nie możesz mieć wszystkiego

Wszystko działa idealnie, ale mogłem to stwierdzić już po samym spojrzeniu na menu. Jest taki stary dowcip, że żadna gra walki nie może działać płynnie, mieć świetnej ikony sieciowej, dobrze wyglądać i mieć porządnych lobby i menu. Coś trzeba poświęcić. Łapa małpy zawsze się ugina. Menu w Fatal Fury: City of the Wolves wyglądają , jakby zostały stworzone w Microsoft Paint, więc wiedziałem, że będą świetne od momentu, gdy po raz pierwszy je uruchomiłem.

Z drugiej strony, City of the Wolves ma wszystko, czego potrzebuje bijatyka: pełną rozgrywkę międzyplatformową, samouczek szczegółowo omawiający podstawy, tryb zadań, który w zasadzie jest serią kombinacji dla każdej postaci, tryby przetrwania i walki z czasem, a także tryby Standard i Plus. Fabuła rozgrywa się w trybie Arcade, opowiedziana za pomocą serii komiksowych przerywników filmowych pomiędzy bitwami. Nie jest to szczególnie rozbudowane, ale z przyjemnością zobaczyłem to, co wydawało się końcem sagi Terry'ego i Rooka, co wywarło na mnie większe wrażenie, niż się spodziewałem, oraz nadrobiłem zaległości w historii ekipy Fatal Fury.

Jedna postać kopie inną w Fatal Fury: City of the Wolves.

Większość graczy w trybie jednoosobowym spędza czas w Episodes of South Town, trybie fabularnym, w którym wybierają postać, wybierają walki na mapie, awansują na kolejne poziomy i wyposażają się w zdobywalne umiejętności. To bardzo prosta i nieco abstrakcyjna gra RPG (nie ma tu zbyt wielu dialogów i tak naprawdę nie decydujesz, co się stanie po awansie), ale podobało mi się, jak mało czasu straciłem. Widziałem walkę na mapie, którą chciałem, pokonałem wszystkich i przeszedłem do następnej rzeczy. Przypomniało mi to historie z gier walki z przeszłości. Nie musiałem robić wszystkiego, choć było kilka fajnych, opcjonalnych walk z konkretnymi zasadami, takimi jak „Albo nie otrzymujesz obrażeń, gdy trafisz tę osobę, albo jej pasek zdrowia zniknie”. Kiedy znalazłem dodatkowy cel, czułem, że warto było rozegrać dodatkowe walki, ale też nie czułem, że muszę wkładać w to zbyt wiele wysiłku. Episodes from South Town jest przyjemne i łatwe. To dobry sposób na ćwiczenie z wybraną postacią, która szanuje Twój czas, nawet jeśli prezentacja nie sprawi, że komuś staną włosy na głowie.

Dla prawdziwych entuzjastów prawdziwe bitwy będą rozgrywać się online. Niestety, to właśnie tutaj City of the Wolves zawodzi . Nie w kodzie sieciowym. System przywracania w City of the Wolves jest doskonały, a grałem w gry ze znajomymi za granicą, czując się, jakbyśmy dzielili konsolę. O to właśnie chodzi. Wejście do lobby to zniechęcające zadanie. Nie można po prostu kogoś poderwać.

Zawsze jest jakiś problem

Powiem szczerze: ta recenzja męczyła mnie bardziej niż jakakolwiek inna, jaką kiedykolwiek napisałem. Walczyłem, żeby zrównoważyć przekonanie, że kiedy postacie na ekranie wymieniają brutalne ciosy, Fatal Fury jest jedną z najlepszych bijatyk na rynku. Mogę żyć z wątpliwymi lobby i problemami z wyświetlaniem. Zawsze jest jakiś problem, prawda?

Inne kwestie egzystencjalne są trudne do rozwiązania. Nie mogę sobie wyobrazić, żeby twórcy z SNK chcieli umieścić którąkolwiek z tych gościnnych postaci, żeby chcieli na to poświęcić swój czas i pieniądze. Nie mogę sobie wyobrazić, żeby Ronaldo był tak potężny przez przypadek. Nie mogę sobie wyobrazić, żeby w końcu zostali ujawnieni, po tym, jak wokół tej gry zbudowano tyle dobrej woli, tuż przed jej premierą, bo SNK uznało, że tak jest najlepiej. I nie mogę od nich uciec. Nie mogę ich powstrzymać. Zobaczę Ronaldo online, bo jest jednym z najsłynniejszych sportowców na świecie i jest tak potężny w grze. Nawet kiedy skończę tryb arcade Terry'ego, gdzie jestem dziwnie poruszony historią, którą właśnie obejrzałem, on tam jest i robi rzeczy związane z piłką nożną w napisach końcowych. To jak szok. W jednej chwili gram ze znajomymi i świetnie się bawię. Wszyscy jesteśmy tacy szczęśliwi, że Fatal Fury powrócił. Granie jest takie przyjemne. W następnej chwili wpatruję się w wiarygodnie oskarżonego gwałciciela na ekranie wyboru postaci, który najwyraźniej jest tam tylko dlatego, że gra w saudyjskiej drużynie piłkarskiej. Mogę się mylić, ale obawiam się, że nie.

Każdy ma swoją cenę, zwłaszcza za rzeczy, których nigdy nie chce sprzedać. Jaka jest twoja cena?

Czy można coś kochać i jednocześnie instynktownie czuć do tego odrazę? Czy coś nie powinno się zepsuć? City of the Wolves prawdopodobnie nie istniałoby bez Publicznego Funduszu Inwestycyjnego (PIF). SNK prawdopodobnie też by nie istniało i nie mogę winić nikogo, kto stworzył tę grę, za skorzystanie z okazji, by stworzyć coś, co kocha. Ale ludzie tacy jak Ronaldo są wypychani ze społeczności gier walki. Faceci tacy jak Infiltration , wielokrotny mistrz EVO, który został skazany za napaść na żonę, i TempestNYC , kolejny mistrz EVO, który nie potrafił się powstrzymać. I lista jest długa. Wpływy instytucjonalne i finansowe to coś, z czym my — nie, my — zawsze walczyliśmy, ponieważ ta społeczność jest nasza. Sami ją zbudowaliśmy . Nie jest na sprzedaż. Każdego roku niektórzy z najlepszych graczy bijatyk na świecie odrzucają szansę rywalizacji w Esports World Cup za zmieniające życie pieniądze, ponieważ są one finansowane przez PIF, a oni sami, jako geje, nie czują się bezpiecznie w Arabii Saudyjskiej. Jestem pewien, że City of the Wolves będzie gwiazdą kolejnego wydarzenia w Rijadzie w przyszłym roku i wiele osób będzie musiało zdecydować, w co wierzy. W pewnym momencie to ty decydujesz, kim chcesz być.

Przez długi czas ludziom udawało się oddzielać te rzeczy. Ale oto Ronaldo, wraz z Salvatore Ganaccim, jest nam rzucany w twarz tak długo, jak ta gra będzie trwała. City of the Wolves to gra walki.

Fatal Fury: City of the Wolves zostało przetestowane na komputerze.

Kup na Amazonie Kup na Walmart

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.