Czy cierpisz na „psychozę AI”? Eksperci zdrowia psychicznego wyjaśniają prawdę i obalają mylące określenie.
Eksperci w dziedzinie zdrowia psychicznego ujawniają prawdę na temat kontrowersyjnego „mód na sztuczną inteligencję” i wyjaśniają, dlaczego to określenie może być mylące.
Najważniejsze rzeczy, które musisz wiedzieć
- „Psychoza sztucznej inteligencji” nie jest diagnozą kliniczną uznawaną w oficjalnych podręcznikach diagnostycznych, takich jak DSM-5TR czy ICD.
- Projektowanie platform AI, zwłaszcza zasada „bezwarunkowego pozytywnego szacunku”, może wzmacniać istniejące już u użytkowników iluzje.
- Eksperci sugerują, aby traktować niezdrowe korzystanie ze sztucznej inteligencji jako czynnik przyczyniający się do istniejących wzorców urojeń, a nie jako nowe zaburzenie.
Piszę o sztucznej inteligencji od ponad roku. W tym czasie wielu z was powiedziało mi, że ich szefowie, koledzy, partnerzy i krewni mogą cierpieć na to, co nazywają „psychozą AI” – niektórzy nawet przyznali, że sami mogli jej doświadczyć.

Ale za każdym razem, gdy słyszę termin „psychoza AI”, czuję niepokój. Ponieważ psychoza, przynajmniej według mojej ograniczonej wiedzy z zakresu terminologii zdrowia psychicznego, jest bardzo poważnym schorzeniem, które wymaga diagnozy i leczenia przez specjalistów. Czy naprawdę właściwe jest dołączanie do tego terminu słowa „sztuczna inteligencja” i używanie „psychozy AI” jako etykiety dla każdego, kto wydaje się nadmiernie polegać na sztucznej inteligencji?
Jednocześnie rośnie liczba doniesień o osobach cierpiących na poważne kryzysy zdrowia psychicznego w wyniku długotrwałych interakcji z chatbotami. Niektóre z tych przypadków doprowadziły do konieczności specjalistycznego leczenia , popełnienia przestępstw , a nawet śmierci.
Choć termin „psychoza AI” może wydawać się w niektórych kontekstach nadużywany i uproszczony, to jednak oczywiste jest, że potrzebujemy więcej dyskusji na temat wpływu AI na zdrowie psychiczne. Dlatego poprosiłem kilku ekspertów specjalizujących się w interwencjach w zakresie zdrowia psychicznego o ich poglądy na ten termin oraz o to, jak identyfikować i leczyć niezdrowe wykorzystanie AI. Okazuje się, że nie jestem odosobniony w tych obawach.

Czy „psychoza sztucznej inteligencji” to osobna diagnoza?
Genevieve Bartoski, psycholog i konsultantka ds. ryzyka związanego ze sztuczną inteligencją w Unicorn Intelligence Tech Partners , mówi: „Myślę, że to dobry punkt wyjścia i przydatne narzędzie do kierowania leczeniem w oparciu o objawy i zjawiska kliniczne. Nie jest to jednak diagnoza, którą dodałabym do dokumentacji klinicznej”.
Bartoski dodaje, że choroba ta nie jest uwzględniona w najnowszych podręcznikach diagnostycznych stosowanych przez lekarzy, takich jak Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, Fifth Edition, Text Revision (DSM-5TR) ani w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (ICD).
Bartoski wyjaśnia, że istnieją specyficzne zachowania i doświadczenia wskazujące na psychozę, w tym halucynacje lub urojenia oraz dezorganizację myślenia lub zachowania. Często występują również oznaki wycofania społecznego, trudności z koncentracją i spadek wydajności. Uważa jednak, że myślenie urojeniowe jest najważniejszym doświadczeniem w kontekście wykorzystania sztucznej inteligencji.
Bartoski mówi: „Urojenia to przekonania, które nie zmieniają się pomimo istnienia dowodów im przeczących. Kiedy ktoś ma myśli urojeniowe, może, że tak powiem, filtrować dowody. Będzie szukał rzeczy, które potwierdzają jego urojenia, ignorując dowody, które im przeczą”.
Wiele przypadków opisywanych w mediach jako „psychoza AI” wydaje się wynikać z urojeń. W kilku nagłówkach, które zebrałem, pojawiają się przykłady osób, które rzekomo wierzą, że AI jest świadoma , że pomoże im zarabiać pieniądze , że AI jest przewodnikiem duchowym i że roboty przejmują władzę nad światem.
Jeff Clark, psychiatra specjalizujący się w leczeniu osób dorosłych i uzależnień w High Performance Mental Health , twierdzi, że mogą tu występować trzy odrębne zjawiska, które wszystkie przypisujemy do kategorii psychozy związanej ze sztuczną inteligencją.
Warto zauważyć, że niektórzy używają tego terminu, aby opisać ogromny entuzjazm, jaki wielu programistów odczuwa wobec sztucznej inteligencji. Automatyzują oni nowe zadania, wdrażają ogromne liczby agentów i zużywają setki milionów, a nawet miliardy tokenów.
Uważa się, że mechanizm napędzający ten entuzjazm ma charakter wzmocnienia. Wyjaśnia: „Wyniki, jakie uzyskują od modeli AI i agentów, są tak silnie uzależnione od wzmocnień, że stają się obsesyjnie skupieni na swojej pracy, często poświęcając sen i dbanie o siebie, aby zwiększyć swoją produktywność”.
Naukowcy uważają, że to właśnie koncepcja „przerywanego wzmacniania” sprawia, że media społecznościowe są tak uzależniające. Nie wiemy, co nas czeka po odblokowaniu telefonu. Clarke sugeruje, że dzieje się tu coś podobnego: „Każde wejście do LLM jest jak automat do gry. Niektóre reakcje są silne i głębokie, podczas gdy większość jest skromna, a nawet nieprecyzyjna. Ten mechanizm, przerywane wzmacnianie, wyzwala w naszych mózgach nietypową reakcję”.
Wyjaśnia również, że tego rodzaju entuzjazm jest powszechny w niektórych kręgach. Zauważa, że „większość przypadków 'histerii wokół sztucznej inteligencji' jest zgodna z normami subkulturowymi Doliny Krzemowej”. Dodaje: „Należą do nich przekonania o szybko zbliżającej się superinteligencji , nowe cele w rozwoju oprogramowania, szum wokół imponujących osiągnięć inżynierów AI oraz możliwość, że AI stworzy 'trwałą podklasę'”. Twierdzi, że narzędzia takie jak OpenClaw, które mogą zautomatyzować wszystkie aspekty cyfrowego życia człowieka, mogą dodatkowo podsycać ten entuzjazm.
Clark mówi, że drugi przejaw psychozy AI występuje, gdy ludzie błędnie przypisują AI osobowość. Oznacza to, że postrzegają chatbota jako byt z uczuciami, wartościami, świadomością i prawem do istnienia. Clark dodaje: „Często prowadzi to do czegoś w rodzaju relacji, ale wykracza poza prostą rozmowę z chatbotem”.
Podaliśmy przykłady tego typu myślenia, w tym historię Mimi o zakochaniu się w ChatGPT oraz doświadczenie Richarda Dawkinsa z Claude'em, które doprowadziło go do przekonania o swojej świadomości. Więcej o tych modelach możesz przeczytać w naszym artykule: Przetestowałem ChatGPT, Claude'a i Gemini w jednym szkicu: Jeden z nich sprawdza się najlepiej jako trener pisania.
Clark twierdzi, że staje się to problemem, gdy ludzie zaniedbują inne ważne aspekty swojego życia. Wyjaśnia: „Te relacje stają się poważnym problemem, gdy ludzie stawiają je ponad relacje międzyludzkie lub gdy całkowicie polegają na robotach w swoim myśleniu”.
Trzecia kategoria obejmuje osoby, które już cierpią na zaburzenia psychotyczne, a następnie doświadczają nowych urojeń w reakcji na skorzystanie z programu LLM. Jeff mówi: „Właśnie o tym często mówią klinicyści, omawiając psychozę AI. W wielu przypadkach ludzie szczerze wierzą, że byt, który odnajdują na studiach LLM, jest prawdziwy i nie potrafią wymyślić alternatyw”.
Ciekawiło mnie, czy Bartoski również uważała, że niektórzy ludzie są bardziej podatni. Odpowiedziała: „Tak, myślę, że są osoby, które są bardziej podatne na to zjawisko. Jeśli ktoś już ma urojenia, ale nie rozwinęły się one do tego stopnia, że utrudniają mu pracę, to może być bardziej podatny”.
Ale to nie znaczy, że tylko osoby z historią choroby psychicznej są zagrożone. Bartoski mówi: „Osoby, które czują się samotne, odizolowane lub wycofane społecznie, są bardziej podatne. Ludzie z natury są istotami społecznymi. A kiedy prawdziwe życie nie zaspokaja tej potrzeby, powstaje ogromna luka, którą może wypełnić chatbot”.
Sugestia Bartowskiego, że chatboty wypełniają pustkę lub zaspokajają czyjąś potrzebę życiową, budzi jeden z moich największych niepokojów. Czy to wada projektowa? Czy chatboty są zbudowane w szkodliwy sposób, który może aktywnie podsycać urojenia?
Znaczenie sposobu budowy sztucznej inteligencji
Podczas moich badań na ten temat spotkałem się z wieloma opiniami badaczy wskazującymi, że psychoza związana z mediami nie jest nowym zjawiskiem i że ludzie od dawna włączają książki, filmy i technologię do swojego urojeniowego myślenia. Jednak wszyscy eksperci, z którymi rozmawiałem, podkreślali, że nie możemy ignorować wyborów projektowych związanych z tworzeniem chatbotów.
Bartoski wyjaśnia, że „platformy AI mają na celu zwiększenie zaangażowania użytkowników, a wiele z nich opiera się na rogeriańskiej zasadzie psychologii bezwarunkowego pozytywnego wzmocnienia”. Dodaje, że jest to szczególnie niepokojące, jeśli dana osoba cierpi na pewien stopień urojenia przed skorzystaniem ze sztucznej inteligencji.
Bartoski mówi: „W takim przypadku mogą zacząć odczuwać, że chatbot jest jedyną „osobą”, która ich rozumie. A jeśli inni ludzie w ich życiu opierają się ich urojeniom, a chatbot je wzmacnia, urojenia te będą się nasilać”.
Wiemy już, że sposób, w jaki chatboty mogą wzmacniać przekonania użytkowników, jest problematyczny. W 2025 roku pojawiło się kilka problemów związanych z zaprzestaniem produkcji ChatGPT-4o . Użytkownicy towarzyszy AI byli głęboko zaniepokojeni utratą person, z którymi, jak im się wydawało, nawiązali więź. Z perspektywy czasu wydaje się jednak, że te same cechy, które sprawiały, że ci towarzysze wydawali się autentyczni i intensywni, mogły podsycać iluzje u innych.
W tym czasie OpenAI podjęło współpracę ze specjalistami w dziedzinie zdrowia psychicznego, „aby pomóc ChatGPT skuteczniej rozpoznawać oznaki niepokoju, reagować w sposób przemyślany i kierować ludzi w stronę rzeczywistego wsparcia”.
Rozmawiałem również z Nathanielem Nevidallem, certyfikowanym coachem zawodowym ICF, certyfikowanym specjalistą neurozmian i doradcą duszpasterskim. Mówi mi, że uważa termin „psychoza AI” za problematyczny, ponieważ odwraca on uwagę od firm technologicznych. „Jeśli maszyna „powoduje psychozę”, brzmi to jak naturalne zjawisko” – mówi. „Ale jeśli produkt wzmacnia zniekształcone przekonania osoby wrażliwej przez sześć godzin w nocy, to jest to wynik projektu, a wyniki projektu mają swoje konsekwencje”.
Nivedal jest również założycielem Sovereign Sanctuary , platformy treningowej i wellness opartej na sztucznej inteligencji, i pracuje nad stworzeniem platformy od podstaw, która rozwiązuje wiele problemów pozornie nieodłącznie związanych z obecnymi chatbotami. Uważa, że chociaż wciąż jesteśmy na wczesnym etapie zrozumienia przyczyn „psychozy sztucznej inteligencji”, firmy technologiczne wciąż muszą wprowadzać zmiany.
Mówi: „Deweloperzy nie powinni czekać na dowody uzasadniające podjęcie działań”. Dodaje: „Samo wzmocnienie, poparte raportami przypadków, jest już problemem projektowym, który wymaga prac inżynieryjnych. Nie musimy przeprowadzać sekcji zwłok, aby zainstalować czujniki dymu”.

Jak zatem możemy zdefiniować niewłaściwe wykorzystanie sztucznej inteligencji?
Bartoski twierdzi, że zdecydowanie potrzebujemy lepszego sposobu mówienia o iluzorycznym myśleniu, które może być napędzane przez wykorzystanie sztucznej inteligencji.
Mówi: „Podręcznik diagnostyczno-statystyczny zaburzeń psychicznych (DSM-5TR) zawiera kilka rodzajów urojeń, w tym urojenia wielkościowe i paranoidalne. Być może możemy to postrzegać jako urojenia paranoidalne typu AI lub urojenia prześladowcze typu AI. Potraktujmy to jako objaw, a nie zaburzenie”.
Nevidal sugeruje podobne podejście. „Nie potrzebujemy nowej diagnozy” – mówi. „Potrzebujemy rzetelnego wykresu istniejącego wzorca”. Sugeruje, że mamy już metody leczenia podstawowych wzorców, takich jak zaburzenia obsesyjno-kompulsywne czy urojenia. Wtedy moglibyśmy zamiast tego odnotować nadmierne korzystanie z chatbotów jako czynnik przyczyniający się i ograniczający w ramach istniejących kategorii. „To utrzymuje ludzi w kontakcie z istniejącymi metodami leczenia, a nie z nową etykietą, która nie oferuje żadnej terapii”.
Ostatecznie wszyscy eksperci, z którymi rozmawiałem, uważają, że to określenie jest błędne i mamy nadzieję, że wkrótce znajdziemy lepszy sposób mówienia o tym, co się dzieje.
Potrzebujemy jednak również lepszych dowodów na to, co faktycznie pomaga. Mogłoby to oznaczać połączenie interwencji, od wsparcia klinicznego i edukacji po praktyczne sposoby, które pomogą ludziom rozpoznać, kiedy korzystanie ze sztucznej inteligencji staje się niezdrowe.
Być może najważniejsze jest to, że oznacza to konieczność prowadzenia zamkniętych rozmów w firmach technologicznych na temat tego, w jaki sposób ich projekty chatbotów mogą zaostrzyć te problemy i co należy pilnie zrobić, aby ograniczyć ryzyko.
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.