Recenzja Atomfall: Przygoda końca świata utknęła w eksplozji
Zalety:
- Oszałamiający projekt wizualny
- Innowacyjny system jazdy
- Bardzo otwarta rozgrywka
- Wymiana jest dobrym pomysłem.
Negatywy:
- słabo rozwinięty świat
- Dużo szukania kluczy
- irytujący system inwentaryzacji
- Słaba walka i infiltracja
Kiedy byłeś nastolatkiem i dorastałeś na początku XXI wieku, często zadawano ci jedno pytanie: Jaki jest twój plan przetrwania końca świata? To było coś, na co musiałeś znaleźć odpowiedź – odpowiedź. جيدة A także – żeby utrzymać wysoką pozycję społeczną wśród znajomych. Zawsze miałem gotową odpowiedź. Pojechałbym na wybrzeże, ukradłbym dom na wodzie i zamieszkał na morzu. To był idealny plan… pomijając fakt, że nie umiałem sterować łodzią i pływać.
Podobny schemat nieprzemyślanych przygotowań do końca świata można zaobserwować w grze. Upadek atomu.
W swojej najnowszej grze akcji i przygodowej, twórca Sniper Elite, Rebellion, przedstawia potężny plan, który ma zapewnić sukces na pustkowiu dotkniętym nuklearną apokalipsą. Zamiast kopiować formułę RPG z Fallouta czy Stalkera, Upadek atomu Bardziej uproszczona wersja nie ma oryginalnych pomysłów w niekonwencjonalnych zadaniach i koncentruje się na wymianie handlowej. Mogło to prowadzić do wciągającej historii o przetrwaniu, opartej na otwartej eksploracji, ale to właśnie te irytujące detale mogą doprowadzić do śmierci w katastrofie nuklearnej. Z powodu słabego wykonania tam, gdzie to najbardziej istotne, gra… Upadek atomu Zagubiony na morzu, tak jak bym się czuł, gdybym wypłynął w morze jako nastolatek.
Historia zagubiona w jałowej krainie
Na pierwszy rzut oka gra może wydawać się Upadek atomu Brzmi jak brytyjska wersja gry. Fallout. I to prawda, ale to coś więcej. Akcja rozgrywa się po pożarze w Windscale, prawdziwej katastrofie nuklearnej, która nawiedziła Wielką Brytanię w 1957 roku. Przedstawia Upadek atomu Alternatywna historia, w której wydarzenie było o wiele bardziej niszczycielskie, tworząc martwą strefę na brytyjskiej wsi, pełną żołnierzy, bandytów i radioaktywnych potworów. To świetny pomysł, ale Rebellion nie mógł go w pełni wykorzystać z powodu niedociągnięć w budowaniu świata.

Śledzenie gry Upadek atomu Fabuła w dużej mierze podąża za konwencjonalnymi schematami swojego gatunku, często bez zbędnych wyjaśnień. Na początku widzę tylko krótki pokaz slajdów, który przedstawia tło, zanim przejmuję kontrolę nad cierpiącym na amnezję, który budzi się w podziemnym bunkrze. Kim jestem i jak się tu znalazłem? To właściwie nie jest pytanie; jedyne, co się dla mnie liczy, to ucieczka z tego pustkowia. Muszę być gotowy przyjąć wszelką pomoc, jaką otrzymam, aby to osiągnąć, sprzymierzając się z małą grupą miejscowych o ukrytych motywach, którzy oferują im pomoc za opłatą. Pojawiają się zapowiedzi dobrej tajemnicy już na początku, gdy odbieram dzwoniący telefon z jaskrawoczerwonej budki telefonicznej i wita mnie przerażający głos nakazujący mi zabić Oberona, cokolwiek to znaczy, ale wątki tajemnicze nigdy nie przynoszą owoców w tej nijakiej historii science fiction.
Część problemu polega na tym, że Upadek atomu Nie oferuje on tak naprawdę spójnego świata. Strefa kwarantanny jest opanowana przez gangi, ale powód, dla którego zdecydowali się tam zamieszkać (miejsce bez pieniędzy i kosztowności do kradzieży), nigdy nie jest jasny. Na początku eksploracji zostaję zaatakowany przez niebieskiego, humanoidalnego potwora w bunkrze. Przypuszczam, że to mój pierwszy rzut oka na szerszą historię, ale później prawie nic nie dowiaduję się o tym typie wroga. Równie niejasno wypowiadam się o zabójczych roślinach rosnących wzdłuż brzegów strumieni, rojach jadowitych owadów, czy żołnierzach zombie, których pokonanie wymaga dziesiątek strzałów. Wszystkie te rzeczy zdają się istnieć, ponieważ tak właśnie robi się w grach wideo o tematyce nuklearnej. Oczywiście wojsko ma zaawansowane roboty, które wyglądają, jakby pasowały do Fallouta, mimo że wszystkie noszą zardzewiałą broń z czasów II wojny światowej. Wow!
Nigdy tak się nie wydaje Upadek atomu To wykracza poza to, co widzimy w tym wyraźnie.
Myślę, że częściowo wynika to z zakresu. Upadek atomuTo nie jest ogromna gra z otwartym światem, pełna postaci niezależnych do spotkania i mnóstwa logów informacyjnych. To orzeźwiająco zwarta przygoda, której akcja rozgrywa się głównie w czterech małych regionach połączonych Węzłem Przesiadkowym, centrum naukowym, które gracze muszą ponownie uruchomić, aby uciec. Do spotkania jest tylko garstka postaci, a każda z nich ma…
Podążaj za dowodami
Zamiast skupiać wysiłki na stworzeniu trwającej ponad 40 godzin gry z otwartym światem i mnóstwem rozpraszaczy, Rebellion skupiło się na zaprojektowaniu konkretnych systemów rozgrywki, które ją wyróżniają. Upadek atomuIstota tego tkwi w kreatywnym podejściu do zadań. Nie ma tu tradycyjnych zadań. Upadek atomuZamiast tego zaczynam zbierać „wskazówki”, gdy tylko znajdę się w świecie gry. Luźne strony i rozmowy z postaciami niezależnymi tworzą wątek fabularny, który mogę zgłębiać w dowolnej kolejności. Gracze, którzy zdecydują się na zwiększenie poziomu trudności, nie otrzymają nawet znaczników celów wskazujących im, dokąd mają iść dalej. Gra ma całkowicie otwarty finał i można ją ukończyć, pomagając tylko jednej postaci, jeśli się na to zdecyduje. Ukończyłem grę za pierwszym razem w niecałe osiem godzin, nie ignorując potencjalnych sojuszników, którym po prostu nie ufałem (można by z łatwością podwoić ten czas podczas pierwszej rozgrywki, ale wymagałoby to wykonywania zadań dla postaci, które są w konflikcie z tymi, z którymi buduje się relacje).
To genialny pomysł, który doskonale wpisuje się w immersyjny charakter symulacji, obecny w serii Sniper Elite studia Rebellion. Chwile, w których ten system się sprawdza, wydają się odkrywcze. Na jednym z pierwszych etapów gry rozmawiałem z dowódcą wojskowym, który opowiedział mi o naukowczyni, którą zamknął w lokalnym więzieniu. Dał mi pozwolenie na wejście do zazwyczaj zamkniętego więzienia i wysłał mnie, żebym ją przesłuchał. Kiedy tam dotarłem, opowiedziała mi o ukrytym w ośrodku urządzeniu, które mogło sterować urządzeniami elektronicznymi. Postanowiłem jej pomóc w zamian za wskazanie lokalizacji i zorganizowałem ucieczkę z więzienia, która ją uwolniła. To obróciło wojsko przeciwko mnie, zmieniając bezpieczną strefę we wrogie terytorium, przez które ledwo mogłem przejść, nie otrzymując strzału.
Mogę być tak pomocny lub tak szkodliwy, jak chcę, a ty będziesz miał Upadek atomu Zawsze odpowiadaj na ten wybór.
Później znalazłem się w skrzydle badawczym w Interchange, gdzie otrzymałem inną wskazówkę dotyczącą urządzenia, którą mogłem wykorzystać do jego odnalezienia. Później, po przeszukaniu okolicy w poszukiwaniu klucza, otworzyłem skrytkę z wyposażeniem w bunkrze i znalazłem w niej kopię tego samego urządzenia. Nie musiałem wzniecać buntu w więzieniu, aby zdobyć artefakt klucza, ani wchodzić w interakcję z żadną z postaci, które spotkałem po drodze. W alternatywnej wersji gry mógłbym… zabij ich wszystkichMogę być tak pomocny lub tak szkodliwy, jak chcę, a ty będziesz miał Upadek atomu Zawsze odpowiadaj na ten wybór.
Chociaż ta sekwencja wygląda świetnie, gdy jest napisana, Upadek atomu Rozgrywka nie jest tak ekscytująca, jeśli chodzi o dynamiczną rozgrywkę. Większość czasu gry spędziłem na zbieraniu baterii, które zasilały poszczególne skrzydła węzła. W wolnych chwilach szukałem kart-kluczy, którymi otwierałem zamknięte drzwi w bunkrach. W międzyczasie wracałem po tych samych śladach przez kilka rozbieżnych obszarów (każdy mniej więcej wielkości mapy Sniper Elite), aby dotrzeć z jednego celu do drugiego. Nie znalazłem też opcji szybkiej podróży, co oznaczało, że kilka godzin gry poświęciłem po prostu na mozolne powracanie do poprzednich obszarów, aby porozmawiać z postacią niezależną (NPC) lub zostawić przedmiot.
Przychodzi pomysł Upadek atomu Kolejną oryginalną funkcją jest barter, ale to kolejny elegancki system, który zawodzi w porównaniu z resztą otoczenia. W regionie nie ma waluty. Zamiast tego gracze mogą nabywać przedmioty od kupców jedynie poprzez wymianę równowartości. Każdy kupiec ma…
Ktoś chętny na krykieta?
Być może najbardziej frustrującym aspektem tej gry jest Upadek atomu To walka z perspektywy pierwszej osoby, kolejny element, który wydaje się być rozdarty między dwoma kierunkami. Pomysł polega na tym, że gracze mogą podejść do akcji na kilka różnych sposobów. Mogą szturmować kryjówkę, strzelając z broni, dyskretnie eliminować bandytów, a nawet całkowicie unikać walki. W większości moich rozgrywek wybierałem tę drugą opcję, niekoniecznie dlatego, że miałem na to ochotę: po prostu dlatego, że była to najlepsza z moich opcji.
Walka jest słaba i nie wydaje się dobrze zbalansowana. Wiele z moich broni wydawało się słabych i niedokładnych, co ma sens, biorąc pod uwagę klimat lat 60. Jednak to irytujące, gdy wchodzisz do pokoju i odkrywasz, że twoja broń to nic w porównaniu z kimś, kto podbiega do ciebie i zadaje ci kilka ciosów. Rebellion najwyraźniej chce, aby gracze używali broni białej, takiej jak kije do krykieta i pałki elektryczne. Granie tymi broniami jest przyjemniejsze, ale każda z nich działa mniej więcej tak samo, z lekkim i ciężkim atakiem. Nie ma tu nic tak skomplikowanego jak walka wręcz w obu grach. Indiana Jones and the Great Circle و Dead Island 2.
Próbując stworzyć grę, do której można byłoby podejść na różne sposoby, Rebellion stworzyło grę, która nie wspiera dobrze żadnego z nich.
Choć ruch jest nieporadny, stawienie czoła sali pełnej ludzi to przepis na katastrofę. Może to oznaczać, że Upadek atomu Bardziej zbalansowana do gry w ukryciu, ale ta opcja wydaje się gorsza. Jedynym narzędziem, jakim dysponują gracze, jest standardowy atak od tyłu. To nigdy mi się nie sprawdziło, ponieważ lokacje są albo pełne wrogów, którzy mnie wykończą podczas długiej eliminacji, albo akcja toczy się na otwartej przestrzeni, gdzie nie ma miejsca do ukrycia. W jednej z kryjówek otworzyłem drzwi i próbowałem wkraść się do dużego pomieszczenia pełnego bandytów. Zauważyli mnie w momencie wejścia, mimo że byłem daleko i wysoko. Każda kolejna próba dawała ten sam rezultat, kończąc się strzelaniną 10 na 1. Za każdym razem, gdy ginąłem, wskazówka podpowiadała mi, że powinienem spróbować kucnąć, aby ich pokonać. Spróbowałem. Dzięki.
Próbując stworzyć grę, która odpowiadałaby wielu stylom gry, Rebellion stworzyło grę, która nie wspiera żadnego z nich. Wystarczy spojrzeć, jak szybko spada pasek zdrowia, gdy robot dostrzeże cię na otwartej przestrzeni, bez dachów, za którymi można się schować. To trochę szokujące, biorąc pod uwagę, że to studio stoi za Sniper Elite, jedną z najlepszych skradankowych gier akcji w historii. Dopracowano wciągającą rozgrywkę, która nagradza ostrożne ruchy, ale jednocześnie daje graczom możliwość zabójczego ataku, gdy plany się nie powiodą. Ta filozofia rozpada się w momencie przejścia do przygody z otwartym zakończeniem, w przeciwieństwie do gry rozgrywającej się w starannie skonstruowanych strzelnicach.

Uważam, że Atomfall nie jest grą stworzoną dla graczy, lecz raczej dla studia Rebellion. To gra eksperymentalna, która pozwala studiu uwolnić się od serii, na której koncentrowało się przez ostatnią dekadę, i sprawdzić, co jeszcze może zrobić, wykorzystując swoje umiejętności projektowe. Nie mogę powiedzieć, że jest to spójne, ponieważ jego ograniczony zakres nie pozostawia wystarczająco dużo miejsca na rozwój żadnej z jego eleganckich idei, ale być może jest to konieczność dla przetrwania. W dynamicznie rozwijającej się branży, w której stagnacja oznacza śmierć, kreatywny przypływ energii może być tym, czego potrzeba, aby wyprzedzić eksplozję. Czasami się potkniesz. Czasami zdarza się, że siadasz za sterami łodzi, której prowadzenia nie potrafisz. Ale gdy stajesz w obliczu końca świata, siedzenie w bezruchu zabije cię szybciej. Może lepiej podjąć ryzyko i dobrze się przy tym bawić.
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.