Recenzja filmu „Zemsta dzikiej planety”: komedia science fiction o niekompetencji korporacji

Zalety:

  • ostra parodia
  • Zabawna eksploracja
  • Inteligentne łamigłówki środowiskowe
  • Dodatkową funkcją jest możliwość gry kooperacyjnej.

Negatywy:

  • Historia ostatecznie przygasa.
  • Tradycyjna i nudna struktura
  • nudna walka

Aby odnieść sukces w dzisiejszym brutalnym świecie, czasami wydaje się, że trzeba być wyzyskiwaczem, aby przetrwać. To bezwzględna mentalność, która sprawia, że ​​bogaci stają się bogatsi, skorumpowani politycy potężniejsi, a narody bardziej krwiożercze. Biorą, biorą i biorą, aż nic nie zostaje dla nas, gromadząc pieniądze, likwidując miejsca pracy i niszcząc domy w imię samozachowania. Być może to właśnie sprawia, że ​​typowa gra wideo jest tak atrakcyjna. W czymś takim jak Red Dead Redemption 2 gracze doświadczają prawdziwej fantazji o potędze: świata, który mogą podbić. Są zwierzęta do obdzierania ze skóry, rośliny do zrywania i zwłoki do splądrowania. Nawet w grach, w których mamy być „dobrym facetem”, często uosabiamy najgorsze aspekty świata. Stajemy się klęskami żywiołowymi, które niszczą światy, dopóki nie zdecydujemy się przestać grać.

„Zemsta Dzikiej Planety” wykorzystuje ten podtekst i przeszukuje go w poszukiwaniu sarkastycznego złota, tak jak jej bohater rozbija każdy kamień w poszukiwaniu cennych kruszców. Opierając się na komedii science fiction „ Podróż na Dziką Planetę” z 2020 roku, deweloper Raccoon Logic jeszcze wyraźniej określa swoje cele, przenosząc serię z hołdu dla Metroid Prime w trzecioosobową przygodę, która pod powierzchnią braku szacunku skrywa zasłużoną wściekłość. Jeśli nie możesz być prawdziwym wyzyskiwaczem, przynajmniej nie bierz zakładników.

Choć fabuła ostatecznie wydaje się niejasna, a jednowymiarowa akcja pozbawia ją tożsamości, „Zemsta Dzikiej Planety” odnosi sukces jako przezabawna gra science fiction. Gracze trafiają na serię międzyplanetarnych placów zabaw, zaprojektowanych tak, by mogły zostać zniszczone przez korporacyjnego drona, którego zadaniem jest stać się tyranem. To czarujący kawałek czarnej komedii, który może nie być wystarczająco brutalny, by osiągnąć swój cel.

 

Czy to brzmi znajomo?

Nie mija dużo czasu, zanim Revenge of the Savage Planet pokazuje swoje pazury. Na początku mojej przygody wita mnie film wprowadzający do firmy. Energiczny wiceprezes informuje mnie, że jestem teraz członkiem Alta Interglobal, holdingu, który przejął mojego byłego pracodawcę, Kindred Aerospace. Jako członek tej nowej rodziny, moim zadaniem jest udział w międzygalaktycznej misji kolonizacyjnej. Gdy po stu latach snu zostanę wymrożony z mojej krioterapii, zostanę przeniesiony na planetę z habitatem i otrzymam zadanie stworzenia nadającego się do zamieszkania społeczeństwa, które Alta będzie mogła później zasiedlić.

Zaraz potem obejrzałem drugi film, w którym poinformowano mnie, że zostałem zwolniony we śnie, ponieważ Alta zwolniła wszystkich pracowników Kindred po przejęciu firmy.

Ostatecznym celem Revenge of the Savage Planet jest satyra na program Adult Swim.

To ustawienie prawdopodobnie będzie brzmieć znajomo w wielu kontekstach. Ostatnio jest to historia holdingu medialnego Valnet, który przejął witrynę gier Polygon, tylko po to, by natychmiast zwolnić większość jego pracowników. Jeśli wiesz cokolwiek o deweloperze serii Savage Planet, rozpoznasz bardziej osobisty motyw działań Racoon Logic. Po wydaniu Journey to the Savage Planet studio zostało przejęte przez Google w ramach krótkotrwałej inicjatywy Stadia. Google zamknęło Racoon Logic (wówczas znane jako Typhoon Studios) zaledwie kilka lat później, zanim zdążyło wyprodukować grę. Ta trauma jest sednem tej kontynuacji, w której Alta reprezentuje uosobienie korporacyjnej nieefektywności.

Fabuła jest najlepsza, gdy trafia w ten punkt. Mam ciągłą misję poboczną, by odkryć brudy Alty, rejestrując to, co uważam za ledwie zawoalowane migawki z zakulisowych problemów Google. Mniej udany jest jednak koniec narracji. Rozgrywka do finałowej bitwy skręca w lewo, w stronę komentarza Meta na temat projektowania gier, który wydaje się całkowicie oderwany od fabuły Alty. To rozczarowujące zakończenie, które sprawia, że ​​zastanawiam się, czy cała ta korporacyjna satyra nie istniała wcześniej jedynie jako wewnętrzny żart deweloperów (nie mogę ich za to winić; ja też chętnie skorzystałbym z okazji, by ponieść karę w starciu z moimi najgorszymi szefami).

W filmie „Zemsta dzikiej planety” astronauta biegnie przez wodę.

Nie traktujcie tego poważnie. „Zemsta Dzikiej Planety” ma być parodią Adult Swim. Jest świat zwany Nuflorida. Moja ojczyzna jest pełna…

Chaos kolonializmu

Jeśli wciąż szukasz Plusa z głębin, „Zemsta Dzikiej Planety” najlepiej sprawdzi się jako ogólny zapis najgorszych słów na świecie na literę „C”: kolonizacja i konsumpcja. Jako uwięziony pracownik Kindred, wyszkolony do wysysania planet, każdy otwarty świat, który odwiedzam, to sklep ze słodyczami do mojej dyspozycji. Założenie nie jest nowe: każda planeta jest pełna zasobów do wydobycia, aktywności na mapie do zaznaczania, aż nic nie zostanie, i zwierząt do upolowania – albo do kopania, aż eksplodują w zieloną mgłę. Wszystko, co zbiorę, mogę odesłać z powrotem do komputera w domu i wydrukować w 3D, aby uzyskać nowe ulepszenia do mojej broni, plecaka odrzutowego i Plusa. Im bardziej jesteś bezwzględny, tym skuteczniej możesz gnębić lokalną przyrodę i gromadzić zasoby.

Jeśli pierwsza gra Savage Planet była parodią Metroid Prime , przedstawiającą Samus Aran jako całkowicie niegrzeczną postać, która ma zamiar zakłócić spokój Tallon IV, to sequel bardziej przypomina odświeżoną wersję Subnautica . Nie jest to gra o przetrwaniu, ale podejmuje podobne tematy. Muszę zbierać zasoby i bezpiecznie dostarczać je z powrotem do mojej bazy, aby drukować w 3D nowy sprzęt, wytwarzać ubrania lub tworzyć meble do dekoracji mojego mieszkania. Jeśli umrę, zanim wrócę do domu, będę musiał wrócić i zebrać wszystko od nowa. Czy wypada strzelać do uroczego małego kosmity szopa tylko dlatego, że mam stół bilardowy? O to pyta Revenge of the Savage Planet poprzez swoje radosne, kreskówkowe psoty. Mój mały kosmita nie wydaje się tym zbytnio przejmować, ponieważ radośnie się huśta i kopie stworzenia jak piłki nożnej.

Uroczy sequel, który mógłby być odrobinę bardziej złośliwy.

Oczywiście, Raccoon Logic ma wszystko. Nawet jeśli można by go zaklasyfikować jako parodię, to i tak przez większość czasu gra po prostu eksploracją otwartego świata. Dostaję nowe narzędzia, które pozwalają mi wspinać się po klifach, grindować na szynach, pływać pod wodą i wiele więcej. W końcu dostaję możliwość topienia bursztynowych barier za pomocą bomb klejących, dzięki czemu mogę zjeść jajko i uzyskać ulepszenie zdrowia. To użyteczny, choć nieco kiczowaty, haczyk w stylu Metroida, ale ostatecznie ma to być kawałek lekkiej zabawy, którą można cieszyć się solo lub ze znajomym w trybie kooperacji. Być może dlatego historia kończy się przed wyciągnięciem naprawdę ciężkiej artylerii: Raccoon Logic wciąż jest zainteresowane tworzeniem gry, którą parodiuje.

Nie mam tu na myśli podróbki; taki jest po prostu język tego gatunku. W każdym razie, fantazja o mocy nie jest wystarczająco silna, by mnie zatruć i zatruć. Walka jest wyjątkowo kiepska, bo moją główną bronią jest mały laser strzelający grochem. Większość wrogów muszę powalić, strzelając do nich małymi kulami, a ulepszenia takie jak toczenie się ledwo to regenerują. Mogę skanować stwory, by znaleźć ich słabe punkty i atakować je, zadając dodatkowe obrażenia od ogłuszenia, ale nawet walki z bossami oparte na książkach nie wyglądają zbyt ekscytująco. Jeśli chcesz, żebym poczuł się jak żądny władzy drań, to przynajmniej podkręć absurd, żeby skusić mnie do pójścia drogą przemocy.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.