Recenzja Doom: The Dark Ages na PS5
Zalety:
- Doom Slayer dostaje to, na co zasługuje.
- Doskonała walka
- skomplikowana scenografia
- Wygląda świetnie
Negatywy:
- Historia złożonych mitów
- Misje z mechami i smokami są rozczarowujące.
- Dynamiczny, płaski ruch przez całą grę
Po zaledwie kilku misjach w Doom: Mroczne wiekiPoczułem, że osiągnąłem szczyt gier akcji. Siedziałem za sterami ogromnego atlanckiego mecha, zasłaniając pole bitwy, które jeszcze przed chwilą wydawało mi się ogromne. Niebo nade mną było zwęglone. Budynki pod moimi stopami rozpadały się w gruzy. Jeden po drugim armia demonicznych kaiju pożerała moje metalowe pięści. Jak to możliwe, żeby było jeszcze większe i groźniejsze?
Tak się nie dzieje – i to jest dar i przekleństwo najnowszej opowieści o Doom Slayerze.
W próbie przebicia już popularnej serii strzelanek, która w grze osiągnęła nowy poziom adrenaliny, Doom: Eternal W 2020 roku deweloper Id Software podkręca tempo do 11. poziomu już od pierwszego aktu. Walka jest szybsza i bardziej brutalna. Ukryte legendy przekształcają się w efektowne, filmowe sceny. Nasz bohater dosiada mechanicznego smoka, na litość boską. Każda część to ćwiczenie w maksymalnej eskalacji, próba znalezienia pułapu chwały ponadczasowej, ultrabrutalnej strzelanki. Osiągasz ten szczyt, ale stajesz w obliczu brutalnej rzeczywistości: gdy już tam dotrzesz, nie ma już nic do zdobycia.
Postęp Doom: Mroczne wieki Kolejna dawka niezawodnych emocji, bazująca na fundamencie, jaki stworzyli jej znakomici poprzednicy. Fantazja o potędze w tym wszystkim jest potężniejsza niż kiedykolwiek, ale eksperyment Id Software z nadmiarem dowodzi, że istnieje coś takiego jak „za dużo”, jeśli chodzi o świat gier wideo.
Pierwszy rok
Zamiast kontynuować wydarzenia od miejsca, w którym gra się zakończyła, Wieczny, uważane za Ciemne Wieki Gra stanowi prequel do odświeżonej serii Doom firmy Id Software i przedstawia historię pochodzenia postaci Doom Slayera, czerpiąc inspirację z Batman: rok pierwszy, śmiała interpretacja pierwszego roku Mrocznego Rycerza autorstwa Franka Millera. To podejście kładzie podwaliny pod najbardziej narracyjną grę z serii Doom, z wielkimi, filmowymi scenami. To jak skok od Metroid Prime Dla mnie Metroid Prime 3: KorupcjaTa druga gra bazuje na popularnej przygodowej grze akcji studia Retro Studio, ale rozwija fabułę i wprowadza dużą liczbę postaci, z których wszystkie są obecne w dialogach. Ciemne Wieki To samo wydarzyło się w przypadku Dooma, ale z mieszanymi rezultatami.

Pomysł jest taki, że wszystko to dzieje się w średniowiecznych czasach Dooma, gdzie ludzie toczą wojnę z demonami, używając kusz, widłów i oczywiście broni palnej. To całkiem zabawny chwyt, który pozwala id Software wyobrazić sobie bardziej prymitywne wersje klasycznego uzbrojenia, ale historia kryjąca się za tym chwytem to jak dotąd najbardziej mroczny rozdział Dooma. Nowe postacie, które nie są odpowiednio przedstawiane, spędzają fragmenty filmu, recytując nazwy własne, które dla mnie nie mają sensu. Wydano mnóstwo pieniędzy na stworzenie historii, która w zasadzie sprowadza się do stwierdzenia: „toczy się wojna między ludźmi a demonami”.
Najbardziej udane jest przedstawienie Doom Slayera. Podczas gdy poprzednie wersje przedstawiały go jako wszechmocnego zabójcę, który zawsze ma wszystko pod kontrolą, tutaj początkowo jest jedynie narzędziem. Historia jego pochodzenia przedstawia go jako żywą broń, w której jego osobowość zostaje wyrwana z ciała, co sprawia, że skupia się wyłącznie na zabijaniu demonów. To sprytny meta-zwrot akcji, który przekształca zazwyczaj nijaką osobowość postaci w źródło bólu, kierując ją na bardziej złożoną ścieżkę zemsty i zniszczenia. Wyłania się kilka kluczowych sekwencji, które ukazują jego człowieczeństwo poprzez ten skądinąd złożony natłok słów.
Ciemne Wieki Wszystko zamienia się w kompletny Hollywood…
Rozumiem ten instynkt. Doom zawsze był jedną z tych pozornie głębokich serii. Dla przeciętnego gracza może się wydawać, że nie ma w niej nic więcej poza bronią i flakami. Fani głębokiego podejścia powiedzą ci, że pod powierzchnią kryje się coś więcej i to wydaje się… Ciemne Wieki To tak, jakby powstała, by w końcu nagrodzić tę publiczność. Oferując to, Id traci coś wyjątkowego w serii. Starsze gry, które były lekkie, mają w sobie pewną tajemniczość.
prymitywna przemoc
Rozszerzony zasięg szkodzi obszarom w Ciemne WiekiAle działa cuda, jeśli chodzi o istotę ruchu. Gdyby to było Wieczny Podczas gdy Doom Slayer stawia na popis zwinności, ta odsłona stawia na siłę. Podstawy strzelania pozostają niezmienione w porównaniu z remasterem z 2016 roku. Przedzieram się przez wrogów z ogromnym arsenałem broni, bez konieczności przeładowywania. Walka jest dynamiczna i intensywna, wymagając ode mnie ciągłego ruchu, a jednocześnie pozostawania w ogniu walki, aby regenerować zdrowie krwawymi wykończeniami. Za każdym razem, gdy nie trzymam palca na spuście, marnuję czas.
Ciemne Wieki Nadal spełnia wszystkie te wymagania, dodając jednocześnie bogactwo nowych systemów, które czynią go najbardziej złożonym systemem walki w serii. Po pierwsze, jest to sprawdzona Piła Tarczowa. Mogę nią rzucać jak tarczą Kapitana Ameryki, aby ciąć bezbronnych wrogów, lub przyciąć ją, aby zablokować nadchodzące ataki. Ta druga jest szczególnie skuteczna, ponieważ daje mi pewność siebie, pozwalającą mi stać prosto w centrum akcji, zamiast uciekać do osłony. Wykonanie idealnego bloku aktywuje również wybraną przeze mnie Runę Tarczy, która karze każdego wroga, który odważy się mnie zaatakować. Moją wybraną Runą Tarczy była wieżyczka naramienna, która aktywowała każdy blok, pozwalając mi wystrzelić pociski z Piły Plus w ramach odwetu.
To prymitywny rodzaj przemocy.
Podobnie, tym razem większy nacisk położono na ataki wręcz. Pod koniec kampanii mogę wyposażyć się w jedną z trzech broni białej: rękawice, taran lub kolczastą maczugę. Każda z nich ma swoją prędkość i siłę, ale każda pozwala mi łatwo zdejmować pancerz z wrogów i w zamian zyskiwać coś dla siebie. To kolejna zachęta do walki twarzą w twarz i zadawania trzy ciosów, aby wzmocnić obronę, jednocześnie pozostawiając wrogów bezbronnymi. Takie systemy z powodzeniem bazują na zagadkowej walce w grze. Wieczny, który opiera się na użyciu odpowiedniego ruchu, aby wypełnić odpowiedni zasób. Jedyna różnica jest taka, że ja jestem bardziej groźny.
Te nowe pomysły dobrze pasują do broni. Ciemne Wieki Nowe bronie potęgują chaos. Niektóre z nich to przeciętna broń z Dooma, od superstrzelb po karabiny plazmowe. Każda broń ma dwa tryby, między którymi można przełączać się w locie, i każdy ma własne, małe drzewko ulepszeń. Najlepszą bronią z tej grupy są nowe, inspirowane średniowieczem narzędzia Slayera, które naprawdę się opłacają w absurdalnej konfiguracji. Jedno z prymitywnych narzędzi wrzuca czaszkę do młyna i rozrzuca odłamki. Moim osobistym faworytem jest kula z łańcuchem, którą można ładować, wystrzeliwać i chować. Wydaje się niesamowicie potężna i trochę zabawna, gdy trafia demony. To dokładnie taki rodzaj mocy, jakiego szukam w nowoczesnych grach Doom.
Większy nie zawsze znaczy lepszy
Przy takim podekscytowaniu musi być Ciemne Wieki Najlepsza część trylogii. Spełnia wszystkie oczekiwania. To techniczna potęga, naszpikowana oszałamiającymi efektami wizualnymi, które tworzą ogromne wrażenie skali, a jednocześnie utrzymują płynne 60 klatek na sekundę. Projekt poziomów w Id również jest tutaj najwyższej klasy. Rozdziały przenoszą mnie z piekielnych korytarzy na otwarte pole bitwy, gdzie oblegam fale demonów. Każda lokacja jest pieczołowicie zaprojektowana i kryje w sobie dobrze ukryte sekrety, które pozwalają mi wykorzystać moją tarczę jako narzędzie do rozwiązywania zagadek środowiskowych. Oprawa dźwiękowa jest równie głośna i dostojna jak zawsze, a odgłosy strzałów i metalowej muzyki łączą się w brutalną symfonię zniszczenia. Historia jest dłuższa, bardziej zróżnicowana i zawiera mnóstwo epickich scen akcji.
Dlaczego więc nie byłem nim tak podekscytowany, jak Doomem z 2016 roku?
Firma Id Software opisała grę Ciemne Wieki To powrót do korzeni serii, ale zupełnie nie odczuwa się tego w ten sposób.
Ciemne Wieki To przykład powtarzającego się problemu w projektowaniu wysokobudżetowych gier wideo. Instynktownie zawsze dążymy do czegoś większego. Jak prześcignąć samego siebie? Świat Monster HunterPlus broń, plus przerażające potwory, plus większe otoczenie. Wszystko kręci się wokół eskalacji, czy to poprzez iteracje rozgrywki, czy techniczne umiejętności. To jest tutaj priorytetem, ale to autodestrukcyjne podejście, które… Ciemne Wieki Do najbardziej nieeleganckiej i krętej gry w trylogii.
Pamiętaj, że zwiększenie zakresu nie obywa się bez odrobiny kreatywności. Oprócz standardowych poziomów strzelanek pierwszoosobowych, The Dark Ages zawiera również rozdziały, w których Doom Slayer pilotuje roboty i smoki. Oba to zabawne pomysły, które brzmią jak spełnienie najskrytszych marzeń nastolatka, ale żaden z nich nie jest tak ekscytujący, jak się wydaje. Pierwszy rozdział o robotach jest imponujący, ale same systemy walki nie są zbyt rozbudowane. Zazwyczaj po prostu naciskam prawy spust, aby atakować kaiju na tyle wolno, aby napełnić specjalny wskaźnik. Szybko się to nudzi. Emocje związane z lataniem smokiem są podobnie krótkotrwałe, ponieważ najczęściej niszczę jeden statek po drugim, wykonując minigrę z unikami. Oba triki wydają się bardzo różne i oferują mile widziane urozmaicenia, ale sprowadzają się do tego samego jednowymiarowego haczyka rozgrywki, czyli „kacz i park”.
Szczególnie dziwne jest to, gdzie te rozdziały znajdują się w historii. Nie zatrzymuj Ciemne Wieki Tak czy inaczej, dla wielkiego, decydującego momentu. Oba dzieją się równolegle na początku 22-misyjnej serii. Ta decyzja oznacza, że skala rośnie do niewyobrażalnych rozmiarów w rozdziale 6, a potem nie ma już dokąd pójść. Bez poczucia stopniowego postępu, Ciemne Wieki Dynamicznie płaska przez większość czasu trwania. Epickie oblężenie w kluczowych, wczesnych rozdziałach niczym nie różni się od losowej bitwy na arenie w mniej istotnym, przejściowym poziomie później. Akcja staje się monotonna, gdy ta sama formuła eksploracji i strzelania powtarza się w kółko w 45-minutowych rozdziałach, w których ci sami przeciwnicy są przenoszeni na różne areny. To nie przypadek, że Doom 2016 jest najlepszą i najkrótszą częścią trylogii. Ciemne Wieki podwoić długość
Większy nie zawsze znaczy lepszy
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.